czwartek, 20 lutego 2014

Malinowy antybiotyk

    A już chciałam się chwalić, że dziecko mam odporne na bakterie, wirusy i inne robaki.
A tu co? Katar! Na początku jak woda, a później...szkoda gadać. Chciałam leczyć domowymi sposobami, ale po całej nocy czuwania zmieniłam zdanie i udałam się do lekarza. Zaopatrzone w kropelki (szczerze przez córkę znienawidzone), stos chusteczek i gruszkę wróciłyśmy do domu by wspólnie walczyć z tym zielonym śluzem;)
    Laura jak na chorą ma całkiem dobry humor, cały czas się śmieje pokazując samotną parę dolnych zębów, "dzwoni" do taty i goni balona. Dziwne jest też to, że mimo totalnie "zawalonego" nosa przespała w nocy (ciągiem) całe 5 godzin, a po małej przekąsce kolejne 4. Ja w przeciwieństwie do niej cały czas nasłuchiwałam czy oddycha.
Aktualnie nie ma większego apetytu, interesuje ją tylko mleko mamy, a ja muszę przemycać dodatkowe witaminy.
MALINY I KASZA JAGLANA już nie raz uratowały moje zdrowie. Tym razem muszą wspomóc moją kochaną Pulpetkę. Są to najlepsze naturalne antybiotyki dla dzieci i kobiet w ciąży, ale nie tylko. Bardzo smaczne, polecamy każdemu.
Działamy!!
Zaczęłyśmy od  najlepszego na świecie malinowego budyniu jaglanego i soku z malin.




Na przygotowanie jaglanego budyniu o smaku malinowym potrzebujemy:
  • ugotowaną , albo nawet rozgotowaną kaszę jaglaną;
  • kilku malin (w tym przypadku: mrożone ze sklepu osiedlowego, babcine już się skończyły:(:()
  • łyżki masła;
  • łyżeczki mielonego siemienia lnianego;
  • nasion amarantusa.
Wszystkie składniki  blenderujemy i jemy!!
W ciągu dnia pijemy dużo gorącej herbaty z sokiem malinowym, który został przygotowany w zwykłym rondelku. Maliny i cukier zagotowałam i ostudziłam, gdybym miała więcej tej mikstury - pasteryzowałabym w słoiczku.
Jedzenie ważna rzecz, ale zakupy też pomagają wrócić do zdrowia...;)

pastelove....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz