poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Warsztaty u matki Smakoterapii

Zbieg okoliczności sprawił, że niedzielę spędziłam w towarzystwie cudownych kobiet. Cały dzień poza domem i bez córki. Początkowo miałam pewne wątpliwości, a w ostatniej chwili próbowałam nawet zrezygnować z wyjazdu. Na szczęście mój mąż i A. nie pozwolili mi na to. Jestem im wdzięczna, bo dawno nie uczestniczyłam w zajęciach grupowych, a w tak inspirujących nigdy;)
Gdzie byłyśmy? Co robiłyśmy?
Warsztaty kulinarne prowadzone przez Iwonę Zasuwę, moją ulubioną blogerkę kulinarną, marzyły mi się od dawna. Iwona prowadzi bloga, którego zna pewnie każdy szanujący się wegetarianin, weganin i człowiek dbający o swoje zdrowie. Blog /http://smakoterapia.blogspot.com/ to miejsce, które nieustannie inspiruje mnie do gotowania lepiej, smaczniej i zdrowiej.
Wbrew pozorom nie nauczyłyśmy się tylko nowych przepisów, ale poznałyśmy też niesamowitą historię życia Iwony. Jej sposób na życie, podejście do otaczającego świata, poglądy i wiedza wzbudziły we mnie podziw. Uświadomiła mi moja błogą i niezwykle rozległą niewiedze na szereg tematów związanych z żywieniem, ale nie tylko. Medycyna chińska, alergie, ziołolecznictwo, pozytywne myślenie, szczepienia i inne kwestie poruszane nienachalnie, lecz wyjątkowo skutecznie, dawały do myślenia i przez wiele kolejnych godzin były tematem rozmów i myśli.
Nie żałuje. Cieszę się. Mam nadzieje, że zostanie to ze mną na dłużej. Planuję zgłębić niektóre zagadnienia i stanowczo zmienić coś w życiu swoim i całej mojej rodziny. Zacznę od ograniczenia cukru, nabiału i mięsa z Biedrony;)
Gotowałyśmy:
  • chlebki jaglane o różnych smakach;
  • smalec wegański;
  • hummus z czerwonej fasoli;
  • zupy krem marchewkowo - dyniowy, zielona, buraczkowa;
  • kaszę z warzywami na parze;
  • czekoladę z kaszy jaglanej;
  • ciasteczka bez mąki;
  • lemoniadę zieloną;
  • mascarpone z kaszy;)
I kilka kadrów ze spotkania jaglanych zwolenników;)

Iwona



Ja i A. robiłyśmy chlebek orientalny z pomarańczą i czarnuszką. Moim zdaniem najlepszy ze wszystkich innych smaków.



A tak prezentują się prace grupowe:





Lekcja krojenia chlebków i inne triki;)

Wyczekana konsumpcja wyrobów hand made:



Późny wieczór. Jestem zmęczona, ale bardzo zadowolona.

niedziela, 27 kwietnia 2014

Pierwszy sezon rowerowy uważamy za otwarty...

Z pewną nieśmiałością mogę stwierdzić, że Laura lubi jeździć na rowerze. Po znienawidzonym wózku i foteliku samochodowym obawiałam się, że kolejna forma transportu nie zostanie przez nią zaakceptowana. Na szczęście dwie próbne jazdy okazały się przyjemne i fascynujące, zarówno dla niej jak i dla nas;) Jesteśmy pełni nadziei i ufamy, że to początek wspaniałej rowerowej przygody w mroźnym trójwymiarze.

" Wow, ale siedzę wysoko, to jest dla mnie bardzo wygodna pozycja...
To jedzie...
Dobra, zaczynamy prawdziwą jazdę. Jazdaaaaa!!!

Tato! Dobrze zapiąłeś mi kask. Pamiętasz? Bezpieczeństwo jest najważniejsze!;)

Z drogi leszcze!!!"
Wróciła zachwycona i zadowolona:) Dziś od rana szukała kasku i właśnie podróżuje na rowerze w towarzystwie taty:):):)

sobota, 26 kwietnia 2014

Siejemy zioła

Mam pewien problem...;)Nie mam czasu!! Mam mnóstwo pomysłów, planów i permanentny brak czasu. Na szczęście tym razem realizacją mojej balkonowej wizji zajął się mój ukochany mąż. Na początku byłam zła, że dokonał tego w salonie, na stole, ale nazajutrz było mi już wszystko jedno. Cieszyłam się, że ziarenka są posiane i pozostało mi tylko czekać, aż wzrosną :)
Marzy mi się taka wiejska kuchnia z wyjściem na ogród. Świeże warzywa i zioła na wyciągnięcie ręki. Na realizację tego marzenia przyjdzie mi jeszcze poczekać parę dobrych lat, ale świeże zioła będę mieć już za kilka tygodni;) Pomidory z bazylią, młode ziemniaczki z koperkiem, kanapka z rukolą, melisa w kubku i w drinku i lawenda w szafie - to wszystko i wiele innych ziół już wkrótce będzie cieszyć nasze zmysły;);)
Sianie wyglądało mniej więcej tak:







Kupiliśmy ziemię do kaktusów, bo zaleca się by było to podłoże przepuszczalne. W tym celu można zmieszać zwykłą ziemię z piaskiem. Kiedy będziemy je przesadzać do większych doniczek zrobimy drenaż z keramzytu albo styropianu. Zioła nie lubią stać w wodzie, dlatego podlewamy je na podstawek, bądź zraszamy z góry. Później kiedy będą już na balkonie (stanie się to w połowie maja- po zimnej Zośce), będę podlewać je wcześnie rano albo wieczorem. Zioła uwielbiają słońce, nasze stoją na parapecie od południa,więc mają go pod dostatkiem.
Ziarenka siejemy na ubitą ziemie, płytko na trzy krotność średnicy danego zioła.
Już w tej chwili mogę poradzić wszystkim zainteresowanych sianiem, aby rukolę wysiać od razu do doniczki, wzrasta szybciej niż inne zioła.
Tak wygląda po niecałych dwóch tygodniach:



Tak prezentuje się lawenda:



Pozostałe:






czwartek, 24 kwietnia 2014

Letnia kolekcja z second hand ;)

Pewnie niektórych to zdziwi, a niektórych rozśmieszy, ale dokonałam pierwszych zakupów w lumpeksie. Tak wiem, wiem!! W tych czasach, kiedy do sklepów z używaną odzieżą stoją kolejki, a po otwarciu drzwi sklepu-w dzień dostawy-dochodzi nierzadko do rękoczynów. Jako zupełny laik postanowiłam zgłębić tajniki zakupów w bezbrzeżnej stercie ciuchów w poszukiwaniu letniej garderoby dla córki. Nauczona doświadczeniem poprzedniego roku, wiem,  że lato bywa różne, a na każdą pogodę trzeba być przygotowanym wcześniej. Muszę mieć dla Laury dresy i bluzę i kurtkę i sukienki, a część z nich może wcale nie nałożyć. Wiec przekalkulowałam i poszłam. Wcześniej oczywiście zrobiłam mały research, bo prawda jest taka, że do tej pory nie miałam potrzeby odwiedzania lumpeksów, a po za tym nie umiałam nigdy robić zakupów w tłumie, gdzie brakuje powietrza i nie daj Boże trzeba grzebać w poszukiwaniu czegoś, co mnie usatysfakcjonuje. Ustaliłam dzień, który nie jest ani dniem dostawy, ani dniem wyprzedaży i ruszyłam na łowy. Było dużo ludzi, ale na szczęście dział dziecięcy nie był najbardziej obleganym. Wszystko co podobało mi się na pierwszy rzut wkładałam do koszyka, a później dokładnie obejrzałam i dokonałam selekcji. Wyszłam z 5 sztukami i zapłaciłam za nie ok. 20zł, jest nieźle, bo moja teściowa (guru i mistrzyni od zakupów z drugiej ręki) nigdy nie wydaję więcej niż 4 zł za sztukę!
Udało się, mąż był ze mnie dumny i ja z siebie również. Może w końcu nauczę się być gospodarna i oszczędna;)
A co mnie zaskoczyło najbardziej, to to, że to może uzależniać:)



 






 

wtorek, 22 kwietnia 2014

Pierwsze urodziny - dzień drugi:)

Kuzynie, mucha usiadła Ci na policzku..
odleciała!!;)
"Babuszki kocham Was bardzo, ale wolę pozować z Tomeczkiem:)"
"Mamo szybciej, szybciej, chce poznać możliwości tego sprzętu!!"
"Całkiem fajnie się sprawiłeś! Pomyśle o garażu..."
"Tomeczku, nie uciekaj i tak Cię złapię:)"
"Mówiłam!!!:)"
"Dajcie spokój!!"
"My tu gadu-gadu a tort będzie?"


sis


Mimo wszystko wybiera różaniec!!!
"Tato, ja już nie chce trzeci raz wybierać. Różaniec podoba mi się najbardziej!!"
pychaaaaaa
"Mogę mieć urodziny codziennie."
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO CÓRECZKO!