środa, 28 maja 2014

Zupa z botwinki

Po burzy zawsze wychodzi słońce.
W naszym domu po kilkunastodniowej rewolucji w końcu przyszedł czas na normalne jedzenie. Ale delikatna dieta, bez surowych owoców i warzyw nadal nas obowiązuje. W takich sytuacjach najczęściej na naszych talerzach gości królowa obiadu- zupa. Tym razem z botwiny. Robiłam ją po raz pierwszy i nie do końca zaspokoiła moje kulinarne oczekiwania. Wolę chłodnik. Smak tego, którego kosztowałam w schronisku nad Morskim Okiem kilka lat temu niezapomniany i niedościgniony. Na pewno będę próbowała odzyskać tamten smak w swojej kuchni, a może to składnik unikalny-wspomnienia, sprawia, że pamiętam ten smak wyjątkowo?;)


Składniki:
- 1litr wywaru warzywnego z młodej włoszczyzny,
- pęczek botwiny,
- pół cytryny,
- pół szklanki jogurtu naturalnego lub śmietany,
- 2 liście laurowe,
- 5 ziaren ziela angielskiego,
- szczypta kozieratki,
- szczypta cukru,
- sól, pieprz.


Wykonanie:
Młodą włoszczyznę zalewam wodą, solę, pieprzę i gotuję do miękkości warzyw. Wyjmuję warzywa, marchew kroję na plasterki i wrzucam z powrotem do wywaru. Botwinę kroję wraz z liśćmi i wkładam do garnka. Dodaję przyprawy i wyciśnięty sok z cytryny- dla zachowania koloru buraczkowego. Po 15 min. zabielam zupę śmietaną (najpierw zahartowując ją tj wlewając do śmietany chochlę zupy a po wymieszaniu wszystkiego wlewam śmietanę do zupy). Barszcz chwilę gotuję i wyłączam.


Podaję z z łyżeczką jogurtu i koperkiem:)

Smacznego!!

piątek, 23 maja 2014

tak niewiele...

 ...potrzeba dziecku by było naprawdę szczęśliwe.


Miska na balkonie, w niej kilka kropel ciepłej wody, mama obok, bo kogoś trzeba popryskać;)


Wciąż ją obserwuję i zastanawiam się kiedy człowiek pozbywa się w swoim życiu tej niczym niezmąconej radości.
"Bawmy się i radujmy"!
To nasze przesłanie na dzisiaj.

środa, 21 maja 2014

Post gościnny czyli rozpoczynamy nowy cykl "Nie masz co na siebie włożyć;)?"

Miałam plan, ale na macierzyńskim trudno zrealizować wszystkie plany.
Brakuje mi przede wszystkim czasu, czasami chęci. Mam wybór: pójdę spać, albo napiszę coś na blogu, pozmywam naczynia, albo napiszę coś na blogu, przytulę męża, albo napiszę coś na blogu..;)
Dlatego wymyślam nowy cykl. Szybki, łatwy i do tego całkiem przyjemny.
Bo cóż może być milszego dla kobiety jak zakupy, ciuchy, torebki...
Ja od momentu zajścia w ciążę nie bardzo mam motywację do śledzenia najnowszych trendów i bycia szafiarką. Owszem kupuję od czasu do czasu t-shirty i wygodne baleriny, ale to tyle z moich egzotycznych stylizacji;)
Dlatego na moim osobistym blogu pojawi się ktoś nowy...
Moja własna siostra,
ukaże się oczom moich czytelników w swoim najlepszym wydaniu, w najoryginalniejszym outficie, z pełnym uśmiechem i w ogóle...








Siostra ma na sobie rzeczy z własnego butiku, wkrótce planowane jest otwarcie sklepu internetowego. Leśna sesja mojego autorstwa;)

wtorek, 20 maja 2014

Są takie dni..

Są takie dni, że nie wiem co czuję..
Są takie dni, że trudno wstać z łózka,
trudno otworzyć oczy..
Są takie dni, że nie znam odpowiedzi..
Są takie dni, że czegoś mi brak..

Myśli, emocji, szaleństwa..
Powietrza, słońca, ruchu..

Wtedy rodzi się duża potrzeba zmian..
Muszę zmienić perspektywę, posprzątać, naprawić, kupić..

Oczyszczenie, odgruzowanie, katharsis, polubienie na nowo swojego życia,
w którym jest wszystko, co daje poczucie szczęścia, bezpieczeństwa i satysfakcję..
Czasem wystarczy chwila,
czasem muszę posprzątać szafę, wyrzucić rzeczy, których nie noszę, umyć stare, nieużywane garnki, zrobić manicure, kupić buty,
a czasem wystarczy wyjść z domu, wypić drinka...

docenić siebie,
znaleźć argumenty
i komplementy
egoistycznie się dowartościować,
wrócić do równowagi,
nabrać pewności,
poczuć się kochanym i kochać.

Kochać codzienność i w niej się rozkoszować..
poznawać i cieszyć się każdym życiowym drobiazgiem..
nie czuć skrępowania i granic..
być sobą, dla siebie i dla bliskich,
nie tracić wiary, że wszystko jest dobre..
nie bać się przyszłości i być pełnym nadziei.

Dla Niej!!!!!
Dla Niego!!!
Dla Siebie!!!






poniedziałek, 19 maja 2014

Niedzielne śniadanie czyli owsiany koktajl z truskawkami

Jajecznica ze szczypiorkiem, bułka z masłem i herbata z cytryną to nasze standardowe, niedzielne śniadanie, ale zdarza się, że mamy silną potrzebę odmiany:) Tym razem nie zdecydowaliśmy się ani na jaglankę, ani na tradycyjną owsiankę, a na koktajl. Bardzo syty, zdrowy i pyszny.


Składniki: 
4 łyżki płatków owsianych,
1 szklanka truskawek,
pół szklanki mleka roślinnego (np. migdałowe przepis TUTAJ )
2 łyżki cukru trzcinowego lub syropu klonowego.

Niedzielne śniadanie, owsiany koktajl z truskawkami, płatki owsiane, koktajl z płatków owsianych, truskawki

Wykonanie:

Płatki owsiane zalałam wodą, przykryłam talerzykiem i po 10 min. dołożyłam truskawki, cukier i wlałam mleko. Zmiksowałam i podałam "na elegancko" w kieliszkach ;);)
Najlepiej smakuje na balkonie, tarasie lub w ogrodzie:)

Smacznego!! 

piątek, 16 maja 2014

13 miesiąc życia i Dzień Matki

No i stało się!
Dziś Laura kończy trzynasty miesiąc życia. Celebrowaliśmy tow bardzo intensywnie i pięknie. Zbieg okoliczności sprawił, iż w żłobku obchodziliśmy Dzień Matki. Przedstawienie (górnolotnie powiedziane), piosenki, wierszyki, tańce, rysowanie, wyklejanie, ciasteczka i dużo mocnych emocji:) Można powiedzieć, że Laura ma za sobą swój pierwszy publiczny występ,choć nie poszło wszystko zgodnie z planem, ale i tak było cudownie;)
Zastanawiam się co zmieniło się przez te ostatnie trzydzieści dni. Dla takiego małego dziecka to relatywnie długi czas. Większość tych dni spędziłyśmy w domu, lecząc przewlekłe przeziębienie. Nawykiem stały się inhalacje, witamina C i herbata z cytryną. Niestety brak apetytu zmusił nas do intensywnego karmienia piersią i mój plan odstawienia niebłagalnie się przeciąga. Nie narzekam, lubię te nasze "intymne seanse";).
Nową miłością stały się rysunki. Laura szaleje kiedy widzi długopis, ołówek , kredkę czy pędzel (z niego korzysta tylko w żłobku). Jeśli znajdzie się w posiadaniu, któregoś z nich z pewnością nie odda go dobrowolnie przez godzinę. Pomaluje kartkę, ręce, rajstopy i podłogę. Trudno musimy ponosić konsekwencje budzącego się talentu.
Uwielbia wszelkiego rodzaju piłki. Rzuca, kopie, kula ku wielkiej radości tatusia;), a będąc na spacerze nie przepuści żadnego boiska. Potrafi kilkadziesiąt minut przyglądać się grającym chłopcom, a my śmiejemy się, że za kilka lat będzie pierwszą dziewczyną ( na naszym boisku) stojącą na bramce;)
Wprowadzamy pewne modyfikację w planie dnia, a żłobek bardzo nam w tym pomaga. Laura czuje się tam wspaniale. Tylko jeden chłopiec w grupie jest od niej młodszy, ale z tego co mówią jej opiekunki nie odstaje od grupy, a nawet wykazuje cechy przywódcze;) Podobno nigdy nie rezygnuje ze swoich planów i nigdy nie dzieli się wybranymi przez siebie zabawkami. Z całą pewnością jest dzieckiem bardzo charakternym, niezależnym i wymagającym ciągłego zainteresowania. Często obserwując dzieci w supermarketach, siedzące spokojnie w wózkach i zastanawiam się skąd w niej jest tyle emocji i energii;), które uniemożliwiają wszelkie, wspólne zakupy.
Laura posiada już osiem pięknych, białych ząbków, pozostałe są wyjątkowo przykre, bo sprawiają chyba nieco więcej bólu. Musimy to przetrwać...


środa, 14 maja 2014

Domowe mleko migdałowe

Już od dłuższego czasu myślę o pewnych zmianach w diecie naszej rodzinny. Zewsząd docierają do mnie informacje jak odżywiać się zdrowo, czyli tak by jedzenie wpływało dobroczynnie na organizm. Przykładam dużą wagę do tego co jemy w ciągu dnia, ale nie wariuję jeśli mamy ochotę na parówkę czy czekoladę. Staram się by nasza dieta była prawidłowo zbilansowana, żeby nie brakowało w niej owoców, warzyw, kasz i dobrej jakości mięsa i ryb. Są jednaj obszary w naszej diecie, które wymagają modyfikacji. Zmian chce dokonywać powoli i systematycznie. Tak aby mój cudowny mąż boleśnie nie odczuł braku standardowych produktów.
Wydaję mi się, że wszystkie aktualne, błędne nawyki żywieniowe wynikają z braku świadomości. Jesteśmy narażeni na wszechogarniające reklamy, które przekonują nas, że niektóre "wątpliwe" wybory są dla nas odpowiednie. A czy są? Okaże się pewnie za jakieś 25 lat.
Jedno co mnie przekonuje w 100% to tradycja. To co jedli nasi dziadkowie i pradziadkowie było dobre i zdrowe. Powinniśmy wrócić do sprawdzonych wzorców. Co prawda świat idzie do przodu i wymusza pewne standardy, trudno teraz znaleźć w mieście chętnego do zabicia świni i zrobienia kiełbasy, ale upieczenie chleba na zakwasie (przepis TUTAJ albo TU ) nie wymaga od nas żadnych moralnych ustępstw i tajemnej wiedzy. Niektórych zmian musimy dokonać dla naszego dobra, dla dobra naszych dzieci, "faszerowanych" mięsem z antybiotykami, czekoladopodobnymi wafelkami i żółtym serem z barwnikiem i niezliczoną ilością E w składzie.
Ja wyeliminowałam już z naszej lodówki jogurty, śmietanę i majonez. Teraz przyjdzie czas na żółty ser i mleko, których jemy zdecydowanie za dużo.
Picie mleka krowiego to bardzo kontrowersyjny temat. Jest wiele teorii dotyczących tego tematu, podobno 70% dorosłych ludzi nie toleruje laktozy, a dzieci nie powinny go pić bo przyczynia się do pojawienia alergii i anemii. Niestety nie posiadam wiedzy, która dałaby mi możliwość rozstrzygnięcia istniejących na ten temat sporów, po za tym jesteśmy z mężem zwolennikami spiskowej teorii dziejów, więc boję się nawet zagłębiać w temat. Mimo wszystko nic nie stoi na przeszkodzie by ograniczyć produkt, który budzi tak skrajne opinie, zwłaszcza jeśli je się go codziennie.
Zaczynam szukać alternatywy dla mleka krowiego. Na pierwszy ogień idzie mleko migdałowe.  

jak zrobić domowe mleko migdałowe, przepis na roślinne mleko, czy warto pić mleko? mleko dla dzieci, skaza białkowa

Do zrobienia domowego mleka migdałowego potrzebujemy:
  • 150g migdałów,
  • 3 szklanki przegotowanej wody,
  • dwa suszone daktyle (opcjonalnie).
  Jak to zrobić?
1. Namocz migdały na noc, napęcznieją i będą miały bardziej wyrazisty smak.


Nie trzeba ich obierać – chociaż jeśli ktoś woli tak zrobić, to oczywiście może (trzeba to jednak zrobić po około kwadransie od zalania gorącą wodą).

2. Rano wylej wodę i przepłukaj migdały na sitku.

3. Wsyp migdały do blendera zalej wodą, dodaj daktyle( będzie nieco słodsze i smaczniejsze) i zblenduj.

4. Użyj wyparzonej gazy, bądź pieluchy tetrowej i przelej przez nią płyn, tak aby pozostały suche, sproszkowane migdały. Możesz ich użyć do ciasteczek owsianych, albo jako spód tarty (może i ja tak zrobię).

jak zrobić domowe mleko migdałowe, przepis na roślinne mleko, czy warto pić mleko? mleko dla dzieci, skaza białkowa

5. Mleko w zamkniętej butelce trzymaj w lodówce przez max. 3 dni.


Jutro spróbuję latte i koktajlu owsianego na bazie tego mleka;);)

Smacznego!!!

wtorek, 13 maja 2014

O marzeniach kilka słów

Mijają lata, a ja mam jedno niezmienne marzenie.
Banalne i powszechne.
Mam tę wizję od dawna, ale teraz co raz częściej się nad nią zastanawiam i analizuję.
Często wspominam pewną randkę (mam nadzieję, że mąż tego nie czyta;)) w Warszawie. Prawnik pracujący we własnej kancelarii w stolicy, wychowany w Nowym Yorku, z mieszkaniem w Paryżu zapytał mnie o to jak wyobrażam sobie swoje życie za 20 lat. Gdzie jestem, co robię i o czym myślę?
A ja bez zastanowienia powiedziałam kilka prostych słów:
"Mały, biały domek, na skraju lasu, 
drewniana, skrzypiąca podłoga, 
duże okna, 
zapach ciasta drożdżowego, 
pełna spiżarnia, 
śmiech dzieci 
i pies."
Ta odpowiedz dźwięczy mi w uszach do dzisiaj, a przed oczami widzę jego zdziwioną minę. Wtedy każde z nas postrzegało życie inaczej, kierowaliśmy się innymi wartościami. Teraz zastanawiam się jak wiele zależy od nas, jak kształtuje nas otoczenie i jak określają geny. Mamy inne priorytety, potrzeby i to jest piękne. Dla jednych dom, dla drugich podróże. Dla niektórych kasa na koncie, dla innych telefony, buty i samochody. Fajnie kiedy stać nas na wiele, ale jeśli nie, musimy dokonywać wyborów, które czasem są trudne i bolesne.
Posiadanie domu wymaga wielu wyrzeczeń, energii i emocji. Budowa nie trwa rok, to pasmo trudności, decyzji, ale również satysfakcji.
Dom to mury i dach, działka, na której stoi to jedynie kawałek ziemi, więc w tych marzeniach chodzi chyba o coś więcej...?
Dom to dla mnie synonim rodziny, miłości, bliskości i poczucia bezpieczeństwa.
Ale są przecież ludzie mieszkający całe życie w malutkich mieszkaniach w blokach z wielkiej płyty, spędzają wakacje na działkach ogrodniczych i co? i są szczęśliwi. Znam wiele takich rodzin i obserwuję swoich sąsiadów. Nie jest im potrzebny wielki, drewniany stół, ani lniany obrus, by cieszyć się sobą, by czerpać przyjemność ze swojego towarzystwa, by biesiadować w rodzinnym gronie nie tylko od święta, by czuć się ze sobą dobrze. 
Z drugiej zaś strony ilu w naszym otoczeniu jest ludzi mieszkających w wielkich, nowiutkich i pięknych domach? Nie ma w nich miłości, porozumienia, szacunku i wspólnych tematów do rozmów.
Możliwe, iż powierzchnia na której żyjemy nie ma najmniejszego znaczenia? 
Są dni, kiedy wydaje mi się, że nie potrzebuję więcej niż mam. Moje życie mnie satysfakcjonuje i daje poczucie spełnienia. Zimą jest nam ciepło, latem możemy wyjść na spory balkon. Każde z nas ma swój kąt, może tam zebrać myśli, popłakać i się wyciszyć. Wbrew pozorom niewielka powierzchnia mieszkania nas nie ogranicza, bo mimo braku miejsca i krzeseł odwiedzają nas znajomi i przyjaciele. Może w dużym domu było by wygodniej, ale na pewno nie milej:)

A co z potrzebą pozostawienia po sobie czegoś materialnego, czegoś czym mogłyby cieszyć się nasze dzieci i wnuki? Budujemy domy dla kolejnych pokoleń, aby nie miały poczucia szeroko pojętego wydziedziczenia. Ale co jeśli one wcale nie będą nim zainteresowane, przerośnie ich poczucie odpowiedzialności, a przywiązanie do miejsca stanie się dla nich obciążające? 

Żyjemy chwilę, krótką chwilę z perspektywy całego świata. Spełniajmy marzenia, dokonujmy dobrych wyborów, myślmy o sobie, ale i o innych. Nośmy w sobie pozytywne emocje i pielęgnujmy je. Bez względu na to gdzie jesteśmy, co robimy i gdzie śpimy:)
:)

http://www.pinterest.com/






poniedziałek, 12 maja 2014

Weekendowa TELEnowela

Nasze wiosenne dni są długie. Budzimy się wczesnym rankiem, a kładziemy spać długo po zmierzchu.  Mimo przeziębienia sporo czasu spędzamy na dworze. Pogoda nie jest najlepsza i bardzo tęsknimy za słońcem. 
W głowie pojawiła się już wizja plaży, parasola, leżaka i zimnego napoju, ale na jej realizację będziemy musiały poczekać.
Tym czasem odpoczywaliśmy u dziadków, ależ się działo...
W stawie pojawiły się złote rybki, a w zagrodzie kury.
Największą atrakcją okazała się wycieczkę na taczce :)



buziaczek dziadziuś:*





sobota, 10 maja 2014

Tarta ze szparagami i groszkiem pod serową kołderką;)



Co zrobić w piątek na obiad?
Najlepiej coś co robi się samo i bardzo dobrze smakuje.
Szparagi kupiłam już kilka dni temu, myślałam że zrobię z nich zupę krem, ale szkoda miksować tak piękne i jędrne warzywo:)
Jak zwykle wyczyściłam lodówkę ze wszystkiego co powinno zostać zjedzone przed wyjazdem na weekend
 i zabrałam się do dzieła:)

Składniki na tartę ze szparagami:
  • ciasto francuskie;
  • pęczek zielonych szparagów;
  • puszka zielonego groszku;
  • ser biały w kostce (mógłby być ser feta);
  • kilka plasterków żółtego sera;
  • łyżka śmietany;
  • sól, pieprz do smaku.

Szparagi umyłam i odcięłam końcówki, gotowałam 4-5min. w wysokim garnku, takim by główki szparagów nie były zanurzone we wrzątku. Są bardzo delikatne, zmiękną pod wpływem pary, a później w piekarniku. Na ciasto francuskie rozłożyłam wcześniej podgotowane szparagi (które powinny ostygnąć, by ciasto się nie rozpuściło). Dołożyłam zielony groszek, rozkruszyłam biały ser, wymieszany ze śmietaną, a na wierzch rozłożyłam plastry żółtego sera. Posoliłam, popieprzyłam i włożyłam do piekarnika nagrzanego do 200st. Piekłam 17-20 min;)


Obiad uzupełniłam naszym ulubionym łososiem. Tym razem obficie posypałam rybę pieprzem cytrynowym i upiekłam jak zwykle;)



Jedzmy sezonowe warzywa, bo są najzdrowsze!!
Mamy aktualnie sezon na szparagi, a wkrótce zrobię coś z botwinki;)

Smacznego!!

środa, 7 maja 2014

Przepis na koktajl z owoców Goji, ananasa, banana i truskawek

Jagody Goji to jeden ze zbawiennych produktów, których smak niespecjalnie mnie urzeka. W przeciwieństwie do rodzynek, żurawiny czy daktyli, które goszczą bardzo często w mojej kuchni. Wciąż próbuję oswajać je na różne sposoby, tym razem zrobiłam pyszny koktajl.



Składniki na koktajl ( dla 3 osób):
  • pół ananasa;
  • duży banan;
  • kilkanaście truskawek (najlepiej świeżych, ja użyłam mrożonych z wiadomych względów);
  • garść owoców Goji;
  • łyżka siemienia lnianego;
  • dwie łyżki mleka sojowego (opcjonalnie).
Koktajl z owoców Goji, ananas, banan, truskawki, wiosenne smoothie, zdrowotne odzywcze


 Wszystkie składniki zmiksowałam i....

Koktajl z owoców Goji, ananas, banan, truskawki, wiosenne smoothie, zdrowotne odzywcze

Owoce Goji najlepiej wcześniej namoczyć na kilka godzin, a póżniej zmiksować z dowolnymi świeżymi owocami. Taki koktajl to bomba witaminowa.


Owoce Goji to jedna z najbardziej odżywczych produktów na świecie. Dzięki bardzo dużej zawartości przeciwutleniaczy owoce Goji wpływają głównie na mechanizmy obronne komórek. A zatem pomagają w eliminacji wolnych rodników i tym samym opóźniają procesy starzenia się oraz wzmacniają działanie układu odpornościowego. Co więcej, pomagają w utrzymaniu prawidłowego poziomu cukru we krwi i wpływają korzystnie na wątrobę i nerki.


Koktajl spożyliśmy na balkonie, korzystając z pięknej wiosennej pogody;)

Smacznego!!