wtorek, 31 grudnia 2013

Rok 2013

Jaki był dla nas 2013r.?
No cóż, rok był...ciekawy tzn. piękny i trudny. Na świecie pojawiła się nasza pierworodna córka, nosiłam ją pod sercem 41 tygodni, a później starałam się ja naturalnie urodzić. Cały proces zakończył się cesarskim cięciem. Po kilku dniach wyszłyśmy ze szpitala i zaczęła się nasza wspólna droga. Początki nie sprawiały nam trudności, nie wpływały na małżeńskie relacje, przede wszystkim dzięki mojemu wspaniałemu mężowi;) Do tej pory karmię piersią. Po 8 m-cach przyszedł kryzys, przestaliśmy spać, a to wpływa na samopoczucie i odbiera energię, mam nadzieje że ten stan jest już za nami :)
Nic ważniejszego, istotniejszego, pochłaniającego..Wszystko kręci się wokół małego członka rodziny.
Z jakimi nadziejami wchodzimy w 2014r.?
Marzymy o przespanej nocy, o kilku minutach dla siebie, o gazecie albo książce, o kosmetyczce i fryzjerze...
ALE PRZEDE WSZYSTKIM MARZYMY O MIŁOŚCI, O ZDROWIU, O SZACUNKU I GODNYM ŻYCIU!!
Tego Wszystkim życzymy;)


poniedziałek, 30 grudnia 2013

Biały chleb z domowej piekarenki

    Wypróbowałam już kilka rodzajów ciemnych chlebów, bardzo je lubimy, ale z czasem człowiek pragnie zjeść "normalny" biały chleb.
Dzisiaj relacja z pieczenia "zwykłego chleba", przepis sprawdzony, piekłam go już kilka razy, robiłam go również jako prezent pod choinkę. Zdjęcia zrobiłam za pierwszym razem, po kilku zmianach teraz wyrasta dużo szybciej i jest znacznie wyższy;)

To jest naprawdę duża miska, a teraz wyrasta prawie po brzeg..

jeszcze gorący  i niestety pęknięty..

teraz jest wyższy niż blaszka i nie pęka

"mamo nudzi mi się bez ciebie"


następnego dnia rano..

o mały włos nie zrobiłabym zdjęcia- był pyszny mniam;)
Pszenny Chleb na Zakwasie:
  • 3 szklanki mąki pszennej(ja użyłam tym 650);
  • 1,5 szklanki wody;
  • łyżeczka drożdży świeżych;
  • szczypta soli(użyłam morskiej ok. łyżeczki;
  • 3/4 szklanki zakwasu żytniego.
 Wymieszać składniki mikserem i odczekać 2-3 godz.(ja czekałam dłużej, bo nie miałam czasu;)) przekładamy do blaszki (moja ma ok.30 cm), możemy poczekać jeszcze godzinę i do piekarnika.
210st i 40 min i jemy pyszny chleb;)

niedziela, 29 grudnia 2013

Stary niedzwieć mocno śpi..

a my nie.
    My nie śpimy w ogóle. Laura od urodzenia ma nadmiar energii. Jako noworodek nie spała w dzień, a w nocy budziła się po 5-6 godzinach snu. Wtedy jakoś to znosiłam, byłam przygotowana na wszystko i nawet dawałam radę. Z kolejnymi miesiącami pojawiała się nadzieja, że jednak polubi drzemki, jak skończyła 4m-ce przestała płakać(mam ochotę użyć innego określenia np. wyć lub drzeć się;)) na spacerach, a nawet w domu zdarzało jej się zamknąć oko na 20 min. Byłam pełna nadziei i może dlatego opuściłam gardę. Rozleniwiłam się ;) i zaczęłam marzyć o nowym życiu. To był błąd. Z nieznanych nam dotąd przyczyn nasza córka postanowiła zbojkotować spanie, ku zdziwieniu wszystkich, którzy spędzają z nią więcej niż godzinę i najczęściej to oni pragną odpocząć.
Nowe umiejętności (raczkowanie, siadanie), gry i zabawy, spacery, noszenie na rękach, bajki na you tube, a nawet suszarka nie są w stanie zmęczyć naszego małego "cyborga". Po długiej walce zasypia ok 22-23, ale sen ten jest płytki i delikatnie mówiąc wybudzi ją oddech matki albo ojca;) Zachowuje się tak, jakby bała się, że coś ją w życiu ominie.
   Temat spania nie jest u nas nowy. Los tak chciał, że połączył ze sobą osoby z dwóch różnych sennych światów. W mojej rodzinie nigdy nie uskuteczniało się drzemek w ciągu dnia, a do sprawnego funkcjonowania wystarczał nam  7-8 godzinny sen w nocy. W rodzinie mojego męża wszystko kręci się wokół spania. Tam zawsze leży świeża poduszeczka gdyby ktoś chciał chwilkę odpocząć;)
Zawsze zastanawiamy się czy brak energii lub jej nadmiar to zasługa genów czy przyzwyczajeń. Może ważna jest dieta, a może sposób życia. Dlaczego niektórzy muszą się położyć w danej chwili, a inni mogą spokojnie wykonać wszelkie czynności i dopiero po uporządkowaniu przestrzeni wokół łózka położyć się i oczekiwać...
   I tu pojawia się kolejny problem. Im bardziej jestem zmęczona tym trudniej jest mi zasnąć. Wczoraj po długim i żmudnym dniu położyłam się do łóżka ok północy i...i nic;(Zaczęłam przeglądać internet, myśleć o rzeczach przyjemnych, miałam nawet zamiar zacząć czytać książkę, ale zdrowy rozsądek kazał mi się skupić na spaniu.
Co mi się śniło? Coś wyjątkowo abstrakcyjnego. Grałam w reklamie, nie pamiętam co reklamowałam, ale chyba jakiś produkt dla rodziców i dzieci. Reżyser mimo, iż cały czas mnie poprawiał, przebierał, ustawiał to nie był zadowolony z efektu. Jak się później okazało cały czas u mojej piersi wisiało niemowlę- czyt. moje własne dziecko;)jakby się wgryzła w moje DNA, była nieodłączna, definiowała mnie.
Dziwne..
Ps.Dziś będziemy próbować przekonać Laurę do mleka modyfikowanego. Oby chciała współpracować;)

sobota, 28 grudnia 2013

świąteczne kadry

humor dopisywał wszystkim..


udało się zrobić kilka pamiątkowych fotografii

pomocna okazała się biżuteria mamy


i gwiazdkowy balon z helem:)



zawsze skuteczne są "wygibasy" z ciocią Kamilką

a później był tylko relax...hmm
Z tym ostatnim oczywiście przesadziłam, zdjęcie w łóżeczku niestety nie odzwierciedla rzeczywistości, dla członków rodziny może uchodzić nawet za fotomontaż. Laura postanowiła nam dać porządnie w kość, nie chciała spać w dzień (co nie jest nowością), w nocy robiła nam co godzinne pobudki, zero wytchnienia . Po za tym święta spędziła na raczkowaniu, samodzielnym siadaniu i znienawidzeniu kaszki;)

czwartek, 26 grudnia 2013

imigrantka

Jestem imigrantką.
Kilka lat temu wyprowadziłam się z miasta, w którym się urodziłam. Bez wahania zamieszkałam z chłopakiem, w którym zakochałam się od pierwszego wejrzenia;)Bez żalu porzuciłam pracę, rodzinę i znajomych:) Pierwsze miesiące poświęciłam na wicie nowego gniazdka i celebrowaniu nowej sytuacji, później przyszła refleksja...Co będzie jeśli coś pójdzie nie tak? Nie zrealizują się moje wizje przyszłości, będę musiała spakować walizki i wrócić na "stare śmieci". Na szczęście, do tej pory nie było takiej konieczności, a ja czuje się naprawdę dobrze w "nowym" mieście;)
Teraz kiedy przyjeżdżam do swoich rodziców (np. na święta) bardzo tęsknie za swoim "nowym" domem, tam czuje się najlepiej, tam jestem u siebie. I nie chodzi tylko o dom, o klimat miasta, czy o to, że wychowuję swoja jedyną córkę, ale tam poznałam najfajniejszych ludzi. Nie spodziewałam się, że z taką łatwością rozszerzę grupę swoich znajomych, zwłaszcza, że najtrwalsze relację nawiązuje się podobno w okresie szkolnym.
Wszystkim moim "nowym" przyjaciołom życzę w tych ostatnich godzinach świątecznego dnia wszystkiego co najlepsze, spełnienia marzeń i długiej, niczym niezmąconej wspólnej drogi;)

Ps. Moja córka dziś powiedziała "MA-MA" jest co świętować:)

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Gra w zielone..

Moje dziecko z pewnością ma doskonale rozwinięty zmysł smaku. Uwielbia smak mojego mleka, ale nie tylko, jak każde dziecko przepada za słodkim smakiem owoców, marchewki no i ciastek(ekologicznych oczywiście;)). Dzięki temu, że stosujemy metodę BLW Laura trenuje zmysł smaku, ale również wzroku i dotyku. Musi najpierw zauważyć pokarm na tacy, później chwycić go w dłoń, a na koniec trafić nim do buzi. Miałam poczucie zaniedbania zmysłu węchu, dlatego postanowiłam zorganizować zabawę z różnymi przyprawami, okres przedświąteczny sprzyjał mojemu projektowi, miałam w domu cynamon, goździki, pierniki, pomarańcze i inne. Podczas zakupów spożywczych pomyślałam, że świeże zioła też super się sprawdzą, dlatego w domu zawsze mam bazylie, tymianek albo zwykła natkę pietruszki.
Zachęcam do różnych zabaw "noskami".

Zmysł smaku zawsze zwycięża..

nowy smak bazylii-ciekawy i oryginalny;)

kocham ten smak i zapach;)

w mojej kuchni..

sobota, 21 grudnia 2013

Olej lniany i chleb zmieniajacy życie.


   Olej lniany jest w naszej lodówce od zawsze. Zazwyczaj nie zdążymy spożyć go na czas ( ma krótki termin ważności) ale staramy się używać go jak najczęściej. Rano "połykam" go na czczo i dokładam kilka kropel do kaszki Laury. Staram się wykorzystywać go również w codziennym gotowaniu, choć z tym bywa różnie. Olej ten jest zbawienny dla naszego organizmu ze względu na zawartość nienasyconych kwasów omega-3, omega-6, omega-9 i nasyconych kwasów tłuszczowych oraz witaminę E (przeciwdziała procesom starzenia się skóry). Olej lniany stosuje się przede wszystkim w celach zdrowotnych, traktując go jako element zdrowej, zrównoważonej i racjonalnej diety. Z racji tego, że oleju lnianego nie można podgrzewać, zazwyczaj spożywa się go jako dodatek do zup, sosów, sałatek. Tu warto jednak wspomnieć iż olej ten ma specyficzny smak i zapach- nie jest tolerowany przez wszystkich (również członków mojej rodziny););).
    Żeby nasza rodzinna dieta była zbilansowana stosuję w kuchni również siemię lniane, staram się przemycać ten wyjątkowo zbawienny specyfik w różnych formach. Najlepiej tolerowane są produkty w których jak najmniej czuć smak lnu;) Zdecydowałam się zrobić chleb osławiony w internecie jako chleb zmieniający życie. Ja skorzystałam z przepisu:
http://www.jadlonomia.com/2013/04/chleb-zmieniajacy-zycie.html
Bazą jest siemię lniane mielone i olej kokosowy. Miałam nadzieje, że zostanie zaakceptowany przez męża i będziemy go robić przynajmniej raz w tygodni...niestety!!Zjadłam go sama;)




piątek, 20 grudnia 2013

Świąteczny stroik

    W moim rodzinnym domu zawsze na święta Bożego Narodzenia stała perfekcyjnie ubrana choinka i stroiki. Pamiętam jak tata ubierał choinkę wg ściśle określonej zasady: największe bombki na dole, najmniejsze na górze, lustrzane na wysokości oczu by można było się w nich przeglądać, konieczne były cukierki "Michałki" powieszone na tasiemkach (wszystkie znikały przed wigilią), łańcuchy pod kolor bombek i światełka. Mama natomiast robiła własnoręcznie stroiki ze świerku, które niezmiennie wzbudzały mój ogromny szacunek i podziw.
   W tym roku bardzo chciałam zrobić sobie taki "maminy" stroik, ale zawsze brakowało czasu, zapału, motywacji i materiałów;) Do chwili kiedy otrzymałam propozycję zrobienia go wspólnie z moją ulubiona "artystką". To ona użyczyła gałązek z ogrodu i garażu;) Tak wyglądała praca nad moim stroikiem:
tak się zaczynało..

doniczka znaleziona w garażu..

do środka ziemia i sosna z ogrodu...

ręce mojej "artystki"..

tak naprawdę to one stworzyły to dzieło..

a tak prezentuje się w domu:)

Dziękuję bardzo mojej "artystce":)!!

Kiedy dziecko staje się samodzielne..

Zaczyna zauważać, że świat nie kończy się na dziecięcych zabawkach...

ciekawymi stają się przedmioty codziennego użytku...

ich działanie poznaje się dogłębnie...

potem przychodzi czas na wyższą kulturę...

jak przystało na początkującego czytelnika zaczyna od pozycji popularnych - ku uciesze tatusia;)

wykazuje pełną ignorancję w stosunku do książeczek dla dzieci(mimo że to Brzechwa;))...

wybiera coś .."smaczniejszego"...

po czym zadba o wartości duchowe..

ale najpierw musi poćwiczyć czytanie( stara kartka walentynkowa i do tego cioci Kamilki)..

a jak przystało na dziecko XXI w. wszystko kończy się na komputerze (najlepiej z internetem;))
Dziękujemy za uwagę;)

czwartek, 19 grudnia 2013

POROWA

Najszybciej i najłatwiej zrobić zupę na obiad. Tym razem wybrałam pora, a dokładnie jego białą część i powstał krem z pora (prawie jak sok z żuka;)). Do przygotowania zupy potrzebujemy:
  • 2 duże pory,
  • pół cebuli,
  • 4 ziemniaki,
  • kieliszek białego wina,
  • łyżkę śmietany 30%,
  • boczek,
  • sól, biały pieprz i wodę.
 W garnku o grubym dnie smażę posiekanego pora i cebulę (najlepiej na maśle klarowanym-dla zdrowia i smaku). Dokładam pokrojone ziemniaki. Jak warzywa będą szkliste dolewam wina, kiedy wyparuję dolewam wody (może być bulion). Gotuję do miękkości, blenduję i dokładam śmietanę. Zupa gotowa, świetnie smakuję z usmażonym boczkiem, startym żółtym serem i czosnkowymi grzankami. 


Polecamy!

środa, 18 grudnia 2013

pij soki będziesz wielki

Od jakiegoś czasu w naszym domu systematycznie pije się soki z owoców i warzyw. Czasem pijemy po prostu sok pomarańczowy, a niekiedy kombinujemy i wychodzą owocowe lub warzywne "cudeńka". Wszystko zależy na co mamy ochotę i jakimi składnikami dysponujemy. Najczęściej robimy je wieczorem kiedy już jesteśmy po obiedzie, a Laura wycisza się się przed snem(czasem trwa to godzinami;)).
Używamy  najprostszej wyciskarki i najtańszej sokowirówki. Wyciskanie jest dużo zdrowsze, ale nie wszystkie warzywa nadają się do wyciskania(tzn. do wyciskania naszą wyciskarką). Robimy też koktajle blenderem- nasz ostatni hit to mango z ananasem.



burak, marchewka, jabłko


Prawdopodobnie nie mielibyśmy ochoty na zjedzenie porcji różnych warzyw, soki za to wyglądają apetycznie i smakują wyśmienicie. Laura je uwielbia tak bardzo jak my.

marchewka i jabłko

pycha..