piątek, 28 lutego 2014

Płatki orkiszowe na śniadanie

   Zdarza się, że jemy na śniadanie coś innego niż jaglankę, ona smakuję nam najbardziej, ale każdy potrzebuję odmiany. Wybór padł na płatki orkiszowe. Pyszne i przede wszystkim zdrowe. Orkisz jest ciepły więc działa rozgrzewająco, jest tłusty więc daję nam dużo energii, jest łatwo przyswajalny i regularnie stosowany wpływa zbawiennie na organizm.
"Choć orkisz zawiera gluten, osoby wrażliwe na gluten – nawet chorzy na celiakię – zazwyczaj go dobrze tolerują. Ziarna orkiszu dojrzewają w wyjątkowo grubych łupinach, które chronią je przed zanieczyszczeniami i insektami. Orkisz przechowywany jest w tychże łupinach i dlatego pozostaje świeższy, dzięki czemu w przeciwieństwie do innych zbóż, nie jest poddawany działaniu pestycydów czy innych chemikaliów. A zatem jest zbożem naturalnie czystym. Orkisz zawiera prawdziwe bogactwo składników odżywczych. Posiada więcej białka, tłuszczu i błonnika niż większość odmian pszenicy. Bardzo ważną cechą jest łatwo rozpuszczalny w wodzie błonnik, który umożliwia prawidłowe przyswajanie składników odżywczych przez organizm. Orkisz wykorzystywany jest w leczeniu przewlekłych problemów z układem pokarmowym, przewlekłych infekcji (opryszczka, AIDS), dolegliwości związanych z układem kostnym, nowotworów oraz skutków ubocznych stosowania antybiotykoterapii."


Przygotowanie naszej orkiszanki :
1. Na noc zamoczyłam płatki w świeżo wyciśniętym soku z jabłek (szara reneta) i włożyłam do lodówki.
2. Rano "spuchnięte" płatki zagotowałam i dołożyłam starte jabłka i cynamon.


Smacznego!!

Źródło: http://www.orkiszowepola.pl/listy-dietetyka-poranna-dawka-ciepla-i-wzmocnienia-na-poczatek-zimy-platki-owsiane-lub-orkiszowe/

czwartek, 27 lutego 2014

Pierwsze urodziny- Inspiracje, dekoracje (1)

    Do pierwszych urodzin Laury jeszcze kilka tygodni, ale ja już myślami jestem na imprezie. Po przykrych chrzcinach, postanowiłam, że już nie organizuję rodzinnych przyjęć w restauracji. Moja córka ma za duży temperament i charakter trudny do okiełznania. Mogłaby zareagować tak jak na wspomnianych wcześniej chrzcinach spazmatycznym płaczem, a mój kręgosłup i psychika już tego nie zniesie, dlatego tym razem będziemy świętować w domu. Nasze mieszkanie jest za małe, więc skorzystamy z gościnności moich rodziców. Nowy dom dziadków jest co prawda jeszcze nie wykończony, ale to mi zupełnie nie przeszkadza i mam nadzieje, że naszym gościom też nie będzie. Ma być swobodnie, na luzie i pastelowo. Zaczęłam już buszowanie w internecie w poszukiwaniu dekoracji i plastikowej zastawy :)
A o to kilka inspiracji:

Papierowe dekorację, pompony będą na pewno główną ozdobą salonu;)

na pieczenie babeczek może nie być czasu, ale nigdy nic nie wiadomo..

obowiązkowo na stole muszą znaleźć się świeże kwiaty..


piękne i smaczne


papierowe słomki już zamówiłam, a do picia będzie cytrynówka(dla dorosłych;))
Wszystkie zdjęcia pochodzą z : http://www.pinterest.com/

wtorek, 25 lutego 2014

Łosoś w cytrynowo-maślanym sosie

   Miał być przepis na dorsza, ale nie zdobyłam świeżego, więc na obiad będzie łosoś.

Potrzebujemy:
  • świeżego łososia;
  • dwie łyżki masła;
  • kilka kropel oliwy;
  • cytrynę,
  • koperek;
  • mleko, śmietanę albo jogurt naturalny;
  • sól, pieprz.

   Łososia ułożyłam na maśle, skropiłam oliwą i dużą ilością cytryny, osoliłam, popieprzyłam i obłożyłam koperkiem. Piekłam w 180 stopniach przez 15 minut.




Po wyjęciu z piekarnika dolałam mleka i podałam z ryżem i fasolką szparagową.



Smacznego!!

poniedziałek, 24 lutego 2014

mini-zoo

    W tygodniu nie mamy czasu, żeby tak po prostu ze sobą pobyć, żeby porozmawiać.
Robimy wszystko szybko, na czas, jak olimpijczycy. Nawet kontuzje nas nie ograniczają, bo zwyczajnie nie możemy pozwolić sobie na słabości. Ale kiedy przychodzi weekend robię wszystko, żeby było milej, rodzinnie i smacznie. O tym co jedliśmy w ten weekend będzie następnym razem. A dziś wspominamy niedzielne popołudnie..

"MINI-ZOO WITA"

Zanim weszliśmy do zoo podotykałam staroci..

a później zaprzyjaźnialiśmy się z kaczkami i pawiem..

z tatą goniliśmy strusia

z mamą uczyliśmy się zwierzęcych odgłosów..

widzieliśmy dostojne kozy

i mniej dostojnego osła..

Z oferty domków wczasowych raczej nie skorzystamy..

choć kolory "elewacji" bardzo pozytywne!

Może powinnam zacząć prowadzić bloga modowego? hihi


Moja mała sówka..


Jak wychodziliśmy..

niedziela, 23 lutego 2014

W zdrowiu i w chorobie

Kiedy świeci słońce i kiedy pada deszcz..
Kiedy jest ciepło i kiedy zimno..
Kiedy jest uśmiech i kiedy płacz..
Kiedy mamy siłę i kiedy sił brak..
Kiedy jesteśmy w domu i kiedy po za nim...
Kiedy jesteśmy w pracy i kiedy nie..
Kiedy jemy śniadanie, obiad i kolację..
Kiedy się bawimy i kiedy śpimy..
Jesteśmy razem!!
Bo buty można kupić nowe..
Bo mieszkanie można sprzedać..
Bo męża można zmienić..;)
Bo pójdzie na studia..
Bo będzie miała pierwszego chłopaka..
Bo zacznie pić piwo i wino..
Bo będzie miała odmienne zdanie..
Bo wyprowadzi się z domu..
Zawsze Ona będzie moja!!Moja ukochana i jedyna!!I nic tego nie zmieni!!
Teraz uczy się siadać i chodzić..
Teraz ma tylko dwa zęby..
Teraz jest dla niej wszystko nowe..
Teraz chciałaby się bawić..
Teraz lubi być z mamą..
Kiedyś będzie inaczej, ale my nadal będziemy razem!!
W zdrowiu i w chorobie..
Nic nie będzie ważne..
Tylko ona!!
Moja córka!!

piątek, 21 lutego 2014

Pesto z rukoli w 15 minut

   W naszym domu telewizor jest zazwyczaj wyłączony, ale rano muszę choć przez chwilę posłuchać mojego ulubionego redaktora (czyt. Prokopa:*). Dopiero wieczorem włączamy Fakty, a przed nimi często udaje mi się obejrzeć krótki program kulinarny. Michel Moran - Francuz z hiszpańskimi korzeniami, który swoim temperamentem przyciąga przed ekrany rzesze miłośników gotowania. Wielki pasjonat kulinariów, znakomity kucharz i doświadczony restaurator przekonuje mnie, że jeśli robię pesto to muszę robić je wg receptury. On twierdzi, że ktoś przede mną wymyślił genialny przepis, który jest znany na całym świecie i powinnam szanować ten wyjątkowy smak. Ale co ja mam zrobić jeśli w lodówce zamiast łososia mam boczek, a zamiast bazylii rukolę. Na szczęście Michel nie jest moim mężem;)
Do dzieła:


Pesto z rukoli po mojemu:
  • rukola z Biedronki;
  • olej z pestek dyni;
  • ser kozi;
  • uprażone orzeszki Piniowe;
  • sól morska.
    Nie wiem, co na to Michel, ale do pełnoziarnistego makaronu z pesto dodałam boczek:):)
Smacznego!!

czwartek, 20 lutego 2014

Malinowy antybiotyk

    A już chciałam się chwalić, że dziecko mam odporne na bakterie, wirusy i inne robaki.
A tu co? Katar! Na początku jak woda, a później...szkoda gadać. Chciałam leczyć domowymi sposobami, ale po całej nocy czuwania zmieniłam zdanie i udałam się do lekarza. Zaopatrzone w kropelki (szczerze przez córkę znienawidzone), stos chusteczek i gruszkę wróciłyśmy do domu by wspólnie walczyć z tym zielonym śluzem;)
    Laura jak na chorą ma całkiem dobry humor, cały czas się śmieje pokazując samotną parę dolnych zębów, "dzwoni" do taty i goni balona. Dziwne jest też to, że mimo totalnie "zawalonego" nosa przespała w nocy (ciągiem) całe 5 godzin, a po małej przekąsce kolejne 4. Ja w przeciwieństwie do niej cały czas nasłuchiwałam czy oddycha.
Aktualnie nie ma większego apetytu, interesuje ją tylko mleko mamy, a ja muszę przemycać dodatkowe witaminy.
MALINY I KASZA JAGLANA już nie raz uratowały moje zdrowie. Tym razem muszą wspomóc moją kochaną Pulpetkę. Są to najlepsze naturalne antybiotyki dla dzieci i kobiet w ciąży, ale nie tylko. Bardzo smaczne, polecamy każdemu.
Działamy!!
Zaczęłyśmy od  najlepszego na świecie malinowego budyniu jaglanego i soku z malin.




Na przygotowanie jaglanego budyniu o smaku malinowym potrzebujemy:
  • ugotowaną , albo nawet rozgotowaną kaszę jaglaną;
  • kilku malin (w tym przypadku: mrożone ze sklepu osiedlowego, babcine już się skończyły:(:()
  • łyżki masła;
  • łyżeczki mielonego siemienia lnianego;
  • nasion amarantusa.
Wszystkie składniki  blenderujemy i jemy!!
W ciągu dnia pijemy dużo gorącej herbaty z sokiem malinowym, który został przygotowany w zwykłym rondelku. Maliny i cukier zagotowałam i ostudziłam, gdybym miała więcej tej mikstury - pasteryzowałabym w słoiczku.
Jedzenie ważna rzecz, ale zakupy też pomagają wrócić do zdrowia...;)

pastelove....

wtorek, 18 lutego 2014

Sok ananasowo-grejpfrutowy o poranku..

    Czasem pijemy soki całkiem przypadkowe. Tak jest i tym razem. Nie chciało nam się iść do pobliskiego warzywniaka, więc zrobiliśmy sok z tego co było w domu. A był ananas, dwa grejpfruty i limonka. Byłam sceptycznie nastawiona do takiej mieszanki smaków, ale wyszło naprawdę pysznie. Polecamy!!



 Ps. dla tych którzy nie lubią kwaśnego smaku grejpfruta radzę sok lekko osłodzić np. syropem z agawy:)

niedziela, 16 lutego 2014

10 miesięcy z życia niemowlaka

    Ostatni miesiąc upłynął nam pod znakiem szeroko rozumianego...rodzicielstwa. Ulubionym słowem  Laury jest: "ta-ta". Powtarza je codzienne, co godzinę, co chwilę... zna znaczenie tego słowa, ale mimo wszystko go nadużywa. Na spacerze, w domu, u babci, wszędzie jest "ta-ta". Jest to powód do ogromnej dumy dla mojego męża, choć co raz częściej to specyficzne uwielbienie Laury do jednego słowa obraca się przeciwko niemu;) W tym miejscu wypada przytoczyć jedną z naszych porannych, niedzielnych, rodzinnych pogawędek.

Tata: "Laura, kto Cię kocha najbardziej?"
Laura: "ta-ta"
Tata: :"Laura, kto się Tobą najlepiej opiekuje?"
Laura: "ta-ta"
Mama: "Laura, kto ma Ci przebrać pieluszkę?" (hihihi)
Laura: "ta-ta".

Niestety ten kij ma dwa końce:)
    Kiedy jesteśmy na spacerze Laura widząc obcego mężczyznę bez skrupułów krzyczy: "ta-ta?". Nie wiem czy moje policzki robią się wtedy czerwone, ale przechodzień jest mocno zaniepokojony i wcale mu się nie dziwię:)

    Nasza córka z pasja "obsługuje" wszystkie sprzęty elektroniczne. Nie ma takiej rzeczy, która mogłaby odciągnąć jej uwagę,  kiedy ktoś w jej otoczeniu korzysta z komputera, aparatu czy telefonu. Ten ostatni nie ma już przed nią tajemnic;) Z zamiłowaniem przegląda w nim internet, filmiki i zdjęcia ze swoim udziałem, a co najważniejsze przykłada telefon do ucha i mówi "alllo".

    Ostatnio intensywnie zastanawiam się nad prezentem na pierwsze urodziny. Obserwuję ją i myślę co ucieszyło by ją najbardziej i na dłużej. W tej chwili największą radość ma wtedy, kiedy ma w zasięgu ręki paczkę mokrych chusteczek. Co z nimi robi? Chusteczka po chusteczce wyciąga je z wdziękiem baletnicy, aż po ostatnią. Może kupię jej kilka paczek- do swobodnego wyciągania:):)

piątek, 14 lutego 2014

Do słuchu!!

Chce to powiedzieć!
Głośno, dosadnie, dobitnie..
Dlaczego tak bardzo się tego wstydzę?
Dlaczego uważam to za porażkę?
Dlaczego moja ambicja nie pozwala mi na chwilę słabości?
Dla niektórych rodziców pojawienie się dziecka na świecie nic nie zmienia, jest wartością dodaną, od takich rodziców słyszę (na pocieszenie), że są też gorsze chwile i dni, że czasem nie śpią w nocy, niekiedy dziecko nie chce zjeść kaszki, a czasem płacze. Bardzo im współczuje.
Każdy człowiek ma jakieś granice tzw. próg bólu.
Nie tak to sobie wyobrażałam.
Nie jestem perfekcyjną panią domu.
Nie mam codziennie świeżego obiadu, czystej podłogi i nic nie czytam (po za blogami kulinarnymi;)).
Mam dosyć żółtego sera na kanapce.
Nie mam cierpliwości, siły i mocy przetrwać całej doby na pełnych obrotach.
Potrzebuje Superniani.
Bardzo się cieszę, kiedy widzę jakie robi postępy, jak się rozwija, jak coraz więcej się uśmiecha.
Zaskakuje mnie bystrością umysłu.
Dziwi mnie, że przestała jeść, ale wciąż nie śpi.
To nasze wspólne życie nie może tak dalej wyglądać, nie kosztem mojej sprawności intelektualnej i fizycznej...
Idziemy do żłobka!
Tak! Dzisiaj byłyśmy na "dniach otwartych". Zwiedziłyśmy sale, poznałyśmy Ciocie:), dostałyśmy czerwone gumowe serce czyt. balona i od przyszłego tygodnia zaczynamy żłobkową próbę. Jeśli wszystko będzie dobrze i Laura polubi nową przestrzeń będziemy tam trzy razy w tygodniu po cztery godziny. Jestem bardzo ciekawa i szczerze zaniepokojona;)