środa, 10 kwietnia 2013

Olej kokosowy w ciąży !

    Olej z kokosa to jeden z ważniejszych  kosmetyków w naszym domu. Jego bogate właściwości umożliwiają używanie go w kuchni, ale u nas znalazł zastosowanie jako środek pielęgnacyjny. Używam go jako balsam do ciała, od kilku tygodni przede wszystkim do brzucha. Przez kilka pierwszych m-cy ciąży używałam różnych preparatów przeciw rozstępom, ale po wczytaniu się w skład postanowiłam zainwestować w coś bardziej naturalnego;)

    Olej jest idealny również do twarzy - można nim zmywać makijaż, nadaje się do cery suchej wrażliwej. Najlepsze rezultaty można uzyskać wcierając olej w jeszcze wilgotna skórę, tuż po kąpieli. Łagodzi objawy związane z łuszczycą, zapaleniem skóry i egzemą. Używany do masażu wspomaga naturalną, równowagę skóry. Zmiękcza skórę zapobiegając jej przesuszeniu oraz łuszczeniu się. Zapobiega zmarszczkom, obwisłej skórze oraz plamkom na ciele.
     Sprzyja zdrowemu i promiennemu wyglądowi skóry. Dostarcza ochrony przed szkodliwymi skutkami ultrafioletowego promieniowania słonecznego.



"Olej kokosowy jest wspaniałą naturalną odżywką zawierającą trójglicerydy średniołańcuchowe, które w sposób naturalny łatwo wnikają w skórę, nawilżają ją  oraz pełnią rolę bariery ochronnej przed szkodliwym wpływem środowiska zewnętrznego, m.in. uszkodzeniami wywołanymi przez wolne rodniki.  Olej kokosowy zapewnia także ochronę przeciwsłoneczną, „wyłapując” około 20 procent promieniowania UV.

Olej kokosowy jest bogaty w antyoksydanty i naturalne czynniki antybakteryjne, takie jak kwas kaprylowy i kaprynowy. Posiada zdolność wygładzania skóry, przy jednoczesnym  zaopatrywaniu jej w antyoksydanty, co czyni go idealnym preparatem antiaging. Co więcej, zawiera także witaminę E, kolejny antyoksydant, który jest znany ze swych właściwości naprawiania uszkodzeń skóry, leczenia poparzeń i innych urazów."

    Zastanawiam się nad stosowaniem oleju również do pielęgnacji noworodka. Na pewno w pierwszych miesiącach życia Laury ograniczę wszelkie kosmetyki do minimum.

41 tydzień ciąży

    No cóż, okazuję się, że nie da się wszystkiego zaplanować. Według mojego planu już od kilkunastu dni zgłębiałabym tajniki macierzyństwa , a niestety skupiam się jedynie na obserwowaniu swojego ciała.Wyczekuje skurczy niczym wiosny;)a ona wg pogodynek tvn ma nadejść dopiero w następnym tygodniu. I jak żyć Panie Premierze?
Wstępne podsumowanie ostatnich dni:
-mam dość ziółek z liści malin i anyżu bleee,
-mam dość pytań "czy już jesteśmy w trójkę?"
-mam dość analizowania różnych scenariuszy porodu- a z każdym dniem moja wyobraźnia działa intensywniej,
-mam dość....ale cieszę się że czuje się dobrze, że mój organizm przystosował się do tego jakże odmiennego stanu. Dzięki temu mogę w miarę normalnie funkcjonować.
-mogę sprzątać i gotować,
-mogę spacerować,
-mogę prać i prasować.
Kto by pomyślał ze takie czynności sprawią mi satysfakcję.



piątek, 5 kwietnia 2013

gdy minął termin porodu..

http://www.rodzicpoludzku.pl/Porod/Gdy-minal-termin-porodu.html

 zaczynam działać:)

czwartek, 4 kwietnia 2013

Poród po terminie?

    Jesteśmy po wizycie u ginekologa i po zajęciach w szkole rodzenie. Powoli tracę swój spokój. Dziś okazało się, że moja córka nie będzie punktualna i prawdopodobnie się spóźni. Wcześniej myślałam, że poród po terminie to nic wielkiego- teraz zaczynam się obawiać, bo poślizg wiąże się ze zmianą planów co do miejsca porodu. Jeśli minie 41 tydzień to czeka nas podróż do szpitala oddalonego od domu o 100km. A takiej wersji zdarzeń nie przemyślałam ...
    39 tydzień i 3dni - kto by pomyślał, że w od siódmego m-ca leżałam i ograniczałam wszelkie aktywności, żeby teraz pić herbatkę z liści malin, gotować i sprzątać. To prawda że każda ciąża jest nieprzewidywalna i wyjątkowa, ale poród z zaskoczenia był by dla nas lepszy niż wnikliwe obserwowanie objawów, które mogły by go zwiastować. Mam nadzieje że moje pozytywne nastawienie, wypracowane przez te wszystkie miesiące nie zostanie zaprzepaszczone przez wyczekiwanie...
   A na szkole rodzenia...bardzo realistyczne filmiki z cyklu "Poród bez tajemnic". Porody siłami natury, bez ingerencji lekarza, a mimo to zrobiły ogromne wrażenie na moim mężu i nawet się temu nie dziwie. Cały czas do samego poczęcia utrzymywał że nie będzie uczestniczył w porodzie. Rozumiałam to i zaakceptowałam. Z każdym miesiącem ciąży jak brzuch rósł, a moje samopoczucie było coraz gorsze docierało do mnie, że nie wyobrażam sobie by go przy mnie nie było...
Teraz sączy drinka w celach relaksacyjnych:) i chyba oboje myślimy o tym,że na takie przeżycie ciężko się przygotować. Musimy uporać się ze swoimi lękami-ważne by być RAZEM:) i myśleć pozytywnie.



 

wtorek, 2 kwietnia 2013

dolegliwości ostatnich dni..

    No cóż, stało się! Zaliczyłam książkowo-ciążowe dolegliwości i kto by pomyślał że stanie się to na mecie.Dzisiaj w nocy po raz pierwszy od bardzo dawna doświadczyłam skurczy łydek(nie potrzebnie zakończyłam suplementacje magnezu i potasu) i wstawania na siusiu. Do tego doszedł niespodziewany ból dziąseł-nie wiem czy rośnie mi ósemka(ból promieniuje na cały policzek ucho, gardło) czy tez psuje się któryś ząb- na ostatniej wizycie byłam jakieś 4m-ce temu- więc wszystko jest możliwe. Niestety nawet jeśli chciałabym odwiedzić dentystę jeszcze przed rozwiązaniem to wątpię że wysiedzę na fotelu na czas jakiegokolwiek zabiegu.Skontaktowałam się z położną radzi brać paracetamol i przestrzega że zapalenie może przyspieszyć poród- ale to akurat by mnie nie zasmuciło.
 
 Od rana zastanawiam się nad zakupem ciepłego kocyka na zimowy kwiecień:
1.duży puszysty kocyk Zyg-Zak blue:
  http://fluffycolours.pl/

2. a może kocyk by Anna Mucha z La Millou:
Kocyk by Anna Mucha GREY/ARBUZ 80x100
http://www.fabrykawafelkow.pl/

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Zima, wiosna, święta i ..Matylda

    Jak to się stało, że nadal jesteśmy w dwupaku??To wie tylko moja córka;)Po cichutku liczyłam, że urodzę w święta, ale Laura miała inny plan, mam tylko nadzieje, że nie przegnie w drugą stronę bo dodatkowe minimetry obwodu brzucha zbliżają nas do ogromnego, niekontrolowanego wybuchu.
    Zgodnie z planem został nam tydzień, 7 dni do spotkania z pierworodną córką-towarzyszy temu uczucie niepewności, ciekawości i strachu. Co prawda częściej myślę o bólu i wizualizuje sobie sam akt porodu niż wyobrażam sobie życie we trójkę.
    Wszyscy byliśmy przekonani, że ciepłe kocyki i śpiworki nie będą nam potrzebne, ale po obejrzeniu dzisiejszej prognozy pogody zaczynam poważnie zastanawiać się nad uzupełnieniem wiosenno- letniej garderoby.
Jedyne oznaki wiosny:



 
W pokoju pluszaka czeka już różowa Matylda;)...


Zawiesiłam też papierowe pompony:

No i my. Świąteczny wiosenno-zimowy spacer: