czwartek, 1 maja 2014

Szynka pieczona w piwie do chleba

Kiedy jestem na zakupach czytam wszystkie etykiety, w końcu był czas, że namiętnie oglądałam "Wiesz co jesz" Katarzyny Bosackiej, a teraz dużo czytam i zgłębiam wiedzę dotyczącą odżywiania. Prawda jest taka, że najchętniej całkowicie zmieniłabym nawyki żywieniowe mojej rodziny, ale brakuje mi czasu na zgłębianie nowych przepisów i czasem pieniędzy na niektóre produkty ekologiczne. Jestem świadoma co producenci "wkładają" nam do chleba, ciastek, serków i wędlin. Na każdych zakupach zastanawiam się co jest w szynce, po za znikomą ilością mięsa? I skąd oni to biorą?
Dlatego postanowiłam przyrządzić własna szynkę, która mam nadzieje z przyjemnością spożyjemy w ten pochmurny weekend majowy. 
W moim ulubionym sklepie mięsnym zakupiłam pół kilogramową szynkę, a resztę zrobiłam własnoręcznie;)







Przygotowanie takiej szynki jest banalne. Co innego uzyskanie odpowiednich smaków i aromatów;)
Moja szynka była zamarynowana dzień przed pieczeniem w soli, pieprzu, majeranku, ostrej papryce i oleju. Kiedy przyszła pora na pieczenie wlałam pół szklanki "dobrego" piwa i do pieca. Piekłam 30 min pod przykryciem i kolejne 20 bez pokrywki (można użyć rękawa) w temp 190 st.  Receptura prosta i własna (wbrew prośbom męża;);))!


 Smacznego!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz