środa, 11 grudnia 2013

Zabawka dla niemowlaka

Ile można mieć zabawek?
Jak byłam w ciąży żyłam w przekonaniu, że małemu człowiekowi nie są potrzebne zabawki. Obiecywałam sobie, że nie kupię córce żadnej kolorowej i plastikowej zabawki, a tym bardziej różowej hello kitty. Wyobrażałam sobie ascetyczny, prawie pusty pokój dziecka z kilkoma (perfekcyjnie dobranymi) drewnianymi zabawkami. Jakież było moje zdziwienie kiedy córka ewidentnie dawała znaki dyskomfortu psychicznego i fizycznego z powodu braku dodatkowych wrażeń w postaci kolorowych gadżetów. Była bardzo szczęśliwa podczas wizyt u babci, kiedy to w jej otoczeniu lądowały dziesiątki pluszaków, plastikowych młotków, kulek i zwierzątek. Nie mogłam być nie czuła na jej potrzeby dlatego wraz z mężem udaliśmy się do sklepu. Ja oczywiście od razu skierowałam się w kierunku najdroższych i największych(jak już kupować to z najwyższej półki), ale po kilku porozumiewawczych spojrzeniach wiedziałam, że nie mam tam czego szukać. Pozwoliłam jemu dokonać wyboru i szczerze obrażona udałam się do domu.
Myśle:
"Co on kupił, czy na prawdę nie stać nas na coś więcej?"
"Dlaczego nie z Fisher Price;)?
Tu muszę nadmienić, iż przed nadejściem Laury na świat zakupiłam kilka perełek hand made i francuskie cudeńko czyt. Żyrafę Sophie, które nigdy nie stały się jej ulubieńcami ;) W przeciwieństwie do "gifcików" od taty.


pochwała prostoty


Można podsumować : wszystko za 4,50 (pianinko 19,99 w Inter Marche)


Jaka poważna mina...

Zapomniałabym wspomnieć, że piłka świeci po odbiciu jej o podłogę;)

2 komentarze:

  1. A jednak, życie weryfikuje nasze wyobrażenia - nie zawsze realne. Ale najważniejsze jest spełnienie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Spelnienie jest bardzo wazne;)

    OdpowiedzUsuń