środa, 4 grudnia 2013

PIERWSZA ŁYŻECZKA, czyli niemowlak zaczyna jeść

    Kiedy byłam w ciąży nie myślałam o jedzeniu, było ono raczej przykrym obowiązkiem niż przyjemnością. Stosowałam dietę Adama Małysza czyt. sucha bułka i banan. Kiedy na świat przyszło "mroźne Pulpeciątko"(waga urodzeniowa 3150g) wiedziałam, że chce karmić piersią i udało się:):)Laura uwielbia mleko mamy, a pierwsze miesiące życia spędziła przy mojej piersi niczym afrykańskie dziecko. Nie potrzebowała snu, spacerów, a tym bardziej zabawy. Koleżanki z porodówki chodziły z dziećmi na kawę, zakupy i spacery do parku, a ja siedziałam w domu w pidżamie z "wywalonym" bufetem:):) Wyjście na spacer czy układanie do snu kończyło się zapaścią i brakiem oddechu. Pierwsze miesiące są najważniejsze dla dziecka, ale z perspektywy czasu wprowadziłabym swoje reguły i zasady bez względu na wszystko- oczywiście z poszanowaniem jej potrzeb. Wydaje mi się, że niewiedza młodych (i nie tylko:)matek jest przerażająca. Nikt nas nie przygotowuje do tej roli, a instynkt macierzyński czasem nas zawodzi. Stres, hormony pewnego rodzaju rozedrganie poporodowe powoduje, iż nie jesteśmy w stanie trzeźwo spojrzeć na zaistniałą sytuacji. Pozostaje nam internet albo wiedza naszych mam, do obu źródeł wiedzy mam stosunek ambiwalentny.
    Laura skończyła 7 miesięcy i bardzo chciałaby próbować wszystkiego czym delektują się rodzice.
 Je już kaszki (jaglaną, orkiszową i mannę) najczęściej z dodatkiem owoców-świeżych lub suszonych.
Bardzo lubi dynię, marchewkę, ziemniaka,cukinie, buraka i kalafiora.Nie przepada za brokułami i zupkami ze słoiczka. "Mymla" już bułkę, chleb, chrupki kukurydziane i ryżowe, dzięki nim jest w stanie przetrwać spacer. Niestety żadna z tych potraw nie jest w stanie zastąpić piersi, a ja bardzo chciałabym ograniczyć karmienie przynajmniej w ciągu dnia.

Moja pierwsza łyżeczka (jakiś czas temu..)

Może jak poślinię jej kanapki to już ich nie będzie chciała:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz