niedziela, 29 grudnia 2013

Stary niedzwieć mocno śpi..

a my nie.
    My nie śpimy w ogóle. Laura od urodzenia ma nadmiar energii. Jako noworodek nie spała w dzień, a w nocy budziła się po 5-6 godzinach snu. Wtedy jakoś to znosiłam, byłam przygotowana na wszystko i nawet dawałam radę. Z kolejnymi miesiącami pojawiała się nadzieja, że jednak polubi drzemki, jak skończyła 4m-ce przestała płakać(mam ochotę użyć innego określenia np. wyć lub drzeć się;)) na spacerach, a nawet w domu zdarzało jej się zamknąć oko na 20 min. Byłam pełna nadziei i może dlatego opuściłam gardę. Rozleniwiłam się ;) i zaczęłam marzyć o nowym życiu. To był błąd. Z nieznanych nam dotąd przyczyn nasza córka postanowiła zbojkotować spanie, ku zdziwieniu wszystkich, którzy spędzają z nią więcej niż godzinę i najczęściej to oni pragną odpocząć.
Nowe umiejętności (raczkowanie, siadanie), gry i zabawy, spacery, noszenie na rękach, bajki na you tube, a nawet suszarka nie są w stanie zmęczyć naszego małego "cyborga". Po długiej walce zasypia ok 22-23, ale sen ten jest płytki i delikatnie mówiąc wybudzi ją oddech matki albo ojca;) Zachowuje się tak, jakby bała się, że coś ją w życiu ominie.
   Temat spania nie jest u nas nowy. Los tak chciał, że połączył ze sobą osoby z dwóch różnych sennych światów. W mojej rodzinie nigdy nie uskuteczniało się drzemek w ciągu dnia, a do sprawnego funkcjonowania wystarczał nam  7-8 godzinny sen w nocy. W rodzinie mojego męża wszystko kręci się wokół spania. Tam zawsze leży świeża poduszeczka gdyby ktoś chciał chwilkę odpocząć;)
Zawsze zastanawiamy się czy brak energii lub jej nadmiar to zasługa genów czy przyzwyczajeń. Może ważna jest dieta, a może sposób życia. Dlaczego niektórzy muszą się położyć w danej chwili, a inni mogą spokojnie wykonać wszelkie czynności i dopiero po uporządkowaniu przestrzeni wokół łózka położyć się i oczekiwać...
   I tu pojawia się kolejny problem. Im bardziej jestem zmęczona tym trudniej jest mi zasnąć. Wczoraj po długim i żmudnym dniu położyłam się do łóżka ok północy i...i nic;(Zaczęłam przeglądać internet, myśleć o rzeczach przyjemnych, miałam nawet zamiar zacząć czytać książkę, ale zdrowy rozsądek kazał mi się skupić na spaniu.
Co mi się śniło? Coś wyjątkowo abstrakcyjnego. Grałam w reklamie, nie pamiętam co reklamowałam, ale chyba jakiś produkt dla rodziców i dzieci. Reżyser mimo, iż cały czas mnie poprawiał, przebierał, ustawiał to nie był zadowolony z efektu. Jak się później okazało cały czas u mojej piersi wisiało niemowlę- czyt. moje własne dziecko;)jakby się wgryzła w moje DNA, była nieodłączna, definiowała mnie.
Dziwne..
Ps.Dziś będziemy próbować przekonać Laurę do mleka modyfikowanego. Oby chciała współpracować;)

6 komentarzy:

  1. Matko... nie wiem czy dałabym radę z taką "kulką energii". Moja na szczęście śpi nawet po 15 godzin, leń po rodzicach.
    Jednak ja ostatnio też mam problem z zaśnięciem. Jestem na maxa przemęczona, ale zasnąć nie mogę do 3 - 4, a jak już mi się uda to sny mam "ciężkie", męczące i zarąbiście bezsensowne...

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba sobie jakoś radzić;) jak pojedzie na studia to sobie odeśpię :)

      Usuń
  2. Moniś czytając to myślałam, że to o mnie było :):)) Przechodziłam przez to samo, tylko moja córcia płakała (ładnie powiedziane) do 7 m-ca, potem to samo jakoś odeszło i zaczęły się wyrzynać ząbki, przez które obie płakałyśmy ona i ja razem z nią, bo nie wiedziałam już jak jej pomóc. Teraz już ma aż 20 ząbków, więc już na więcej nie czekamy :D Ale uwierz mi jak tylko Laura powie Ci mamusiu kocham Cię szybko zapomnisz o zmęczeniu. U mnie już się normuje, chociaż Gabrysia nadal nie przesypia nocy :/ ale dużo można przy niej zrobić i zresztą wie, że mam też obowiązki w domu i nawet mi pomaga. A ja zaczynam myśleć już o drugim maleństwie ;) Pozdrawiam buziaczki. Ania Rosińska ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, już 11 m-c mija, a u nas za wiele się nie zmieniło. Nie śpimy w nocy, ale na szczęście w dzień Laura umie zasnąć na godzinę, co prawda usypianie trwa też godzinę, ale każda wolna chwila się liczy. Nie wiem czy pomyśle jeszcze o drugim...Pozdrawiam serdecznie

      Usuń