sobota, 4 stycznia 2014

Bukowina, góry, termy i my cz.2

    Pogoda jest wspaniała, gdyby padał śnieg było by idealnie. Nie można mieć wszystkiego:)choć mamy dość dużo żeby świetnie się bawić. Wczoraj w promieniach słonecznych spacerowałyśmy po okolicy, a "tatuś" jeździł na nartach z ciocią Kamilką, wujkiem Maćkiem i dziadkiem. Po obiedzie udało mi się wyrwać na wieczorne zjazdy, bo nasze małe, przydomowe stoki przygotowane są w sposób umożliwiający szlifowanie moich umiejętności, więc korzystam.
    Dziś rano zdążyłam poszusować przed przyjazdem szkółek narciarskich(w tym miejscu muszę serdecznie podziękować mojej siostrze, która wspaniale zajmuję się Laurą podczas mojej nieobecności:)Dzięki K.:))
Później wyruszyliśmy na termy. Po skonsultowaniu tej wyprawy z dwoma ciociami (Karolinki-Dzięki), zapakowaniu olbrzymiej walizki, z nieukrywanym lękiem przekroczyliśmy próg Bukowina Terma Hotel Spa;) Już w holu nasza córka była zdziwiona ilością ludzi, ale co najważniejsze nie płakała, na każdym kolejnym poziomie była coraz bardziej zainteresowana biegiem wydarzeń, a jak jej zaśpiewałam "Mydło lubi zabawę" (piosenkę tę śpiewamy jej zawsze przy kąpieli) zareagowała euforycznie.   Zaopatrzeni w specjalne koło dla niemowlaków cieszyliśmy się wodą, bąbelkami, wodospadem, a krótki "seans" w jacuzzi wpłynął pozytywnie na moje wyeksploatowane plecy;)
    Bez kolejek, napięcia, stresu udało nam się opuścić baseny i wrócić do domku.
To był naprawdę fajny dzień.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz