wtorek, 9 września 2014

Racuchy jabłkowe

Było już wino z jabłek, były już jabłka na surowo pokrojone w talarki, był ryż z jabłkami i jabłko pieczone. Wszystko na złość ....wiadomo komu. Co prawda temat jabłek jest nieco kontrowersyjny (w pewnych kręgach;)), bo co z tymi wszystkimi- stosowanymi przez polskich rolników- nawozami i pestycydami? Mnie na szczęście temat ten nie dotyczy i nie zawracam sobie nim głowy. Korzystam z ekologicznie wyprodukowanych owoców, które bezstresowo wzrastają w sprzyjających okolicznościach przyrody, bez ingerencji ludzkiej ręki na działce mojej teściowej. Co prawda zdarza mi się kupić jabłka na targu, ale wtedy decyduje się na te najmniej okrągłe i mało czerwone;)
Dziś po raz kolejny podaję przepis na coś na kształt naleśnika, placka, racucha. Jak wiadomo tę formę jedzenia uwielbia...wiadomo kto. Kiedy już przygotuję jej coś z powyższych rarytasów, pomagam jej zasiąść na jej "tronie" i mam ok 20 min. tylko dla siebie:) Pod warunkiem, że nie muszę sprzątać kuchni, która standardowo po zrobionym obiedzie przypomina pole bitwy. Olej, mąka, jajka....to składniki bomby atomowej, którą "konstruuje" moja mała snajperka. Najczęściej odbywa się to na stosie świeżo wyciągniętych ze zmywarki naczyń. I tak w koło Macieju...


 Składniki:
* 1 duże jabłko,
* pół szklanki mąki (gryczana, jaglana lub pszenna),
* mleko (ryżowe, kozie lub od krowy),
* jajo od szczęśliwej kury,
* szczypta soli i cukru ( lub syrop z agawy, miód lub banan),
* pół łyżeczki cynamonu,
* olej do smażenia (ryżowy, kokosowy lub rzepakowy).

Robię ciasto tak jak ciasto naleśnikowe plus starte jabłko (robiłam też takie z jabłkiem pokrojonym na cienki plasterki, ale nie przepadam za efektem nie dosmażonego ciasta). Wszystkie składniki mieszam do uzyskania odpowiedniej gęstości i smażę placuszki na rozgrzanej patelni. Pysznie smakują z kroplą gęstej śmietany.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz