wtorek, 2 września 2014

Kochaj i szanuj !!

Matka- każda jest inna - banał, ale odkąd sama jestem mamą widzę te różnice intensywniej i odbieram je bardziej emocjonalnie. Jestem człowiekiem, który wciąż obserwuję, analizuje i wyciąga wnioski. To często przyczynia się do bezsenności, zbędnych, rozbuchanych wyobrażeń i bezsensownych przypuszczeń.
Potrafię przyglądać się rodzicom w każdym przygodnym miejscu, podpatruję jak się zachowują, jak mówią do swoich dzieci, co podają im do jedzenia i w jaki sposób. Czasem ten widok jest dla mnie przerażający i niepokojący. Mam wtedy ogromną ochotę zwrócić im uwagę lub uświadomić jakie  błędy popełniają, ale nie robię tego, wierzę bowiem, że każda matka chce dla swojego dziecka jak najlepiej. Nie oceniam, a przynajmniej się staram, bo wiem, że pozory mylą, a jedna publiczna reakcja nie definiuję całej relacji.
Ludzkie zachowania wynikają z charakteru, przyzwyczajeń, wychowania, a czasem po prostu z braku wiedzy. Każdy ma swoją prawdę, własny kręgosłup moralny i sumienie. Tego się trzymam, ale...

"Inspiracją" do napisania tego tekstu wbrew pozorom nie były wybory żywieniowe matek (żaden odwieczny konflikt  między matkami karmiącymi piersią, a tymi co mieszają mleko modyfikowane), tym razem nie jedzenie stało się przyczynkiem do poniższej konstatacji. Powodem moich rozmyślań stała się pewna kobieta, którą spotykam podczas porannych spacerów. Młoda, a nawet bardzo młoda, szczupła, może ładna, ale zdecydowanie zaniedbana i za każdym razem jakby nieobecna. Prowadzi wózek z ponad rocznym chłopcem i małego psa na smyczy. Ubrana niechlujnie, ostatnio z trudem operowała wózkiem jedną ręką bo drugą miała złamaną. Przyglądałam jej się z ukrycia, tak bardzo przykuwała mój wzrok, że nie patrzyłam na dziecko. Ono zawsze jest takie cichutkie, nie płacze, jest jakby zamyślone, a może przestraszone?
Nie chce wydawać sądów, ale od razu przypominam sobie mój przedłużający się pobyt w szpitalu, po urodzeniu Laury.  Do pokoju, w którym leżały noworodki z różnych przyczyn zatrzymane na obserwacji przychodziła dziewczyna- młoda mama jakich wiele. Ale ona była inna. Jej historią żył wtedy cały szpital. Przywieziona na porodówkę ciężko pobita, urodziła, a później policja zatrzymała jej "kochającego" męża. Zdecydowanie smutna historia dziewczyny porzuconej przez rodziców, pozostawionej w domu dziecka, niewychowanej i nieprzyuczonej do życia, która poznaje chłopca z pod ciemnej gwiazdy. Jak się później okazuje on nie daje jej nic oprócz krótkotrwałego zainteresowania. Bardzo niewiele, a jednak wystarczy by wziąć ślub, mieszkać w jednym pokoju w towarzystwie uwielbiającym libacje alkoholowe i co najsmutniejsze płodzić dzieci.
Bezbronne dzieci, które nie są niczemu winne, które zobaczą w życiu więcej zła niż są w stanie pojąć i zrozumieć, które prawdopodobnie popełnią błędy swoich rodziców, które przychodzą na świat w nadziei i w czystości, które szybko zostaną przykryte strachem i siniakami. 
Przeraża mnie to jak bezmyślnie podchodzi się do macierzyństwa i nie myślę teraz tylko o rodzinach patologicznych.
Dzieci same się nie wychowają, nie nauczą, nie poczują. Potrzebują wzorca, autorytetu, kompana i przyjaciela. Pragną miłości, jak każdy człowiek. Dlaczego my dorośli zapominamy jak bardzo sami potrzebujemy zainteresowania? Czemu w takim razie nie okazujemy go własnym dzieciom? Dlaczego liczymy na samorealizację i spełnienie, a dziecko sadzamy przed ekranem telewizora? Idąc dalej tym tropem, zastanawiam się dlaczego matki skrzywdzone w przeszłości dają krzywdzić własne dziecko? Nie jestem psychologiem, ale wiem, że każdy człowiek jest w stanie przyzwyczaić się do określonego jedzenia, warunków lokalowych i życiowych. Z czasem stają się one naturalne i zakładam, że ciężko jest się wyrwać z takiego świata. Może to otępienie, obojętność, a może lenistwo?  
Już teraz widzę jak mały człowiek szybko się uczy, to co dzieje się wokół niego odbiera jako normalne. Moja córka zaskakuje mnie swoimi reakcjami i zachowaniami, jakże podobnymi do moich. To co ją otacza daje jej punkt odniesienia na resztę świata. Co w takim razie spotka dziecko w rodzinie patologicznej, pozbawionej czystej miłości i akceptacji? Jak ono będzie się zachowywać, jakie będą jego pierwsze gesty? Nikt nie wspiera takich dzieci, bo jesteśmy zamknięci na innych, zwłaszcza na tych uznawanych w społeczeństwie za gorszych.
Chciałabym bardzo by wszystkie dzieci miały równy start, podobne możliwości. Tak bezbronne i podobne do siebie na sali szpitalnej, wcielone w organizm rodzinny, który czasem choruje, naznaczając je na całe życie, ograniczając i skazując na niepowodzenie.

Ja chce się rozwijać jako człowiek, dla siebie i dla niej. Chce ją inspirować i dawać oparcie. I wciąż nie mogę zrozumieć dlaczego inne matki tego nie kalkulują.....

4 komentarze:

  1. Tak mądrze napisałaś . Napisałaś tak jakbym czytała swoje słowa-myślę bardzo podobnie i zgadzam się z Tobą . Dlaczego tak jest ? nie wiem ... przykre to ,te dzieci nawet nie mają szans poznania innego życia w innych warunkach ... strasznie mi szkoda innych ,nawet nie chcę myśleć ile teraz dzieci właśnie tak ma ..ech :(
    http://swiatamelki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z tego co wiem istnieją takie projekty mające na celu zmniejszenie różnic i wierze, że można "coś" zrobić....

      Usuń
  2. Chciało by się powiedzieć my z wiekiem dziecinniejemy, a dzieci dorośleją... :D

    OdpowiedzUsuń