czwartek, 11 września 2014

Domowy dekalog

To już prawie 16 miesięcy od kiedy mieszkamy we trójkę. Przybyło domowych obowiązków, a codzienność stała się bardziej uporządkowana, w przeciwieństwie do otoczenia;). Mamy rytuały, domowe zasady i reguły. Staram się ich przestrzegać i nie odpuszczać.
Oto mój domowy dekalog:


źródło

1. NIE WYRZUCAM JEDZENIA.
Jestem na to szczególnie wyczulona. Mam ogromne wyrzuty sumienia, kiedy nikczemnie zapomnę o chlebie. Jest przecież wiele przepisów na czerstwy chleb. Można zrobić grzanki (taki chleb smażony na patelni i posypany cukrem przenosi mnie w czasie, do domu mojej babci, która przygotowywała nam taką wspaniałą, prostą przekąskę), można obtoczyć go w jajku i mleku i usmażyć na śniadanie.
Największy problem mam z resztkami po obiedzie. Nie wiem jak to się dzieje, ale zawsze zostaje mi jeden kotlet, albo dwa ziemniaki, łyżka ryżu, albo zupa na dnie garnka, którą jedliśmy już dwa dni pod rząd. To za mała ilość żeby zamrozić, a za duża, żeby nasz brzuch to przyjął;)
Zdarza się też, że skrupulatnie przygotowana przeze mnie poranna kaszka lub owsianka nie przypada do gustu mojej córce. Bardzo często spożywam ją ja, ale jeśli skonsumowałam już własną porcję to kaszka ląduje w koszu, bo nie chce zostawiać jej na drugi dzień.

2. NIE KUPUJĘ ŻYWNOŚCI PRZETWORZONEJ.
W mojej lodówce nie znajdzie miejsca słoik z klopsami, fasolka po bretońsku, mrożona pizza czy konserwa. Posiłki przygotowuję sama od początku do końca. Warzywa, owoce, kasze, dobrej jakości mięso i masło są podstawą naszej diety.

3. MOJA LODÓWKA ŚWIECI PUSTKAMI.
Nie robię dużych zakupów spożywczych. nie chce wyrzucać( patrz punkt 1). Gdyby w moim domu pojawili się niezapowiedziani goście jedli by chleb z masłem, ogórkiem kiszonym lub dżemem (własnej roboty oczywiście).

4. JEŚLI SÓL TO TYLKO MORSKA;)
Staram się używać jej sporadycznie, za sukces uznaję to, że nie solę już pomidora i rzodkiewki.

5. ZAKRĘCAM WODĘ PRZY MYCIU ZĘBÓW.
Nie wiem dlaczego tak bardzo lubimy kiedy z kranu leje się woda. Może ten dźwięk nas relaksuje. Myjąc prawidłowo zęby marnujemy litry wody. To nieekologiczne i nieekonomiczne. Ja kieruję się tym pierwszym, mój mąż tym drugim powodem:)

6. NIE PRASUJĘ!!
Nie nienawidzę prasowania!! Robię to tylko wtedy, kiedy muszę, niestety ostatnio dzieje się to zbyt często i doprowadza mnie to do szału.  Znam osoby, które relaksują się przy prasowaniu zwłaszcza ubranek dziecięcych. Niestety tą osobą nie jest mój mąż;) Znam też matki (jest ich zaskakująco wiele w moim otoczeniu;)), które swój wolny czas (kiedy dziecko zaśnie) poświęcają na tą okropną czynność:)Jest to dla mnie wysoce niezrozumiałe :).

7. NIE MYJE OKIEN.
Bo niby po co?
Moja córka robi to dzień w dzień chusteczką nawilżaną. Efekt jest piorunujący!!!Żaden promień słoneczny nie wpada już do naszego mieszkania;)

8. SODA OCZYSZCZONA NAJLEPSZYM PRZYJACIELEM PERFEKCYJNEJ PANI DOMU.
Nie zawsze i nie do wszystkiego, ale bardzo często zastępuje mi silne detergenty. Stosujemy ją do zmywarki i w toalecie. Swego czasu byliśmy fanami octu, ale jego specyficzny zapach skutecznie nas zniechęcił.

9. MINIMALISTYCZNA GARDEROBA.
Zakupy ubraniowe zdarza mi się popełnić, ale tylko po uprzednim, dogłębnym  przeanalizowaniu potrzeb. Nie robię kompulsywnych zakupów (choć czasem tego żałuje). Jestem tradycjonalistką i w mojej szafie muszą być dobrej jakości jeansy, dwa grube swetry, białe topy, fajne buty i puchowa kurtka na zimę. Nie śledzę trendów, wybieram to co mi się podoba i w czym będę czuła się dobrze. Moja jesienna garderoba ma od kilku sezonów odcień szarości. Już niedługo pokaże na blogu moje nowości (dziękuję mojemu mężowi za udostępnienie karty;);), a jeśli ktoś chciałby wiedzieć co będzie modne w najbliższym sezonie to polecam TEN FILMIK ;)

10. AMOL
To rodzinna tradycja.
Amol dobry na wszystko.
Mam go zawsze w apteczce.
Okazuje się skuteczny przy przeziębieniu, przy bólach mięśni, brzucha i głoqwy.
Uniwersalny i pomocny.

.....cdn.


8 komentarzy:

  1. Jesteś bardzo fajną osobą i zupełnie inną niż ja :)

    Rany ja bez jednego razu w tygodniu bez zakupów ciuchowych umrę, ale chyba robię to po to, że lubię po prostu... kupować, bo i tak potem... nie mam się w co ubrać :) W tym akurat jesteś podobna do mojego męża - on praktycznie wszystko kupuje bardzo dobre jakościowo, rzeczy w szczególności z sieciówek.
    Ja stawiam na ilość, a nie na jakość, bo mnie się wszystko szybko nudzi (nie umiałabym kupić sobie kozaków za pięć stów na lata, wolę co rok inne i tańsze).

    Okna myję bardzo często i lubię myć, tylko że mam na wszystko mało czasu.

    Prasowanie robię z musu. Swoich ciuchów mogłabym nie prasować, bo są obcisłe, ale męża koszulki i inne luźne rzeczy prasuję, bo nie wypuszczę go pogniecionego z domu! :)

    Zakręcam wodę przy myciu zębów :)

    Co do sprzątania to używam detergentów i cierpią na tym moje dłonie. Od jakiegoś czasu zaczęłam używać rękawic, bo to nic przyjemnego takie szorstkie ręce :(( Dziwi mnie taka reakcja, ale widocznie za dużo sprzątam (bo siedzę w domu z dzieckiem) i w końcu musiało się tak stać...

    Na temat żywności się nie wypowiem, bo ja zdrowo cały czas nie jadam i specjalnie nie staram się, żeby tak jeść ;) Dlatego Ciebie podziwiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może wpadniesz umyć okna w moim domu a ja Ci coś zdrowego ugotuję:)

      Usuń
  2. AMOL ,przypomniałaś mi właśnie ! u mnie za dzieciństwa pamiętam AMOL na wszystko był :)
    http://swiatamelki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Punkty 3-9 mogę się podpisać :) jeżeli chodzi o męża nikt 1 to niestety zdarza mi się wyrzucać jedzenie.. zazwyczaj warzywa . Przeterminowanych jogurt. Starszy chleb daje sasiadce, która ma specjalny koszyczek przed drzwiami mieszkania ;) punkt 2 oj jak ja chciałabym moc napisać to co Ty.. niestety czasen z braku czasu, lenistwa sięgam po takie produkty, ale staram się to ograniczać. Używam wegety ale niby ekologiczna? ; ) ja czekam na kolejne wpisy kulinarne i będę czerpać inspiracje. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ekologiczna vegeta to samo dobro o ile nie ma w niej soli. Też czekam na kolejne inspirację i trochę wolnego czasu na pstryknięcie zdjęcia i udostępnienie go na blogu.

      Usuń
  4. Kurka zamiast męża powinno być "pierwszy". Jestem w pracy i tel mi podpowiada bzdury ; )

    OdpowiedzUsuń