poniedziałek, 28 lipca 2014

Sezon na słoiki

Nie zastanawiam się czy to co robię jest modne? Czy jestem hipsterem, trendsetterem, a może mentalnym starym prykiem?
Nie kalkuluję, tylko robię to co podpowiada mi serce, robię to co lubię, co sprawia mi satysfakcję, bo chce czerpać z życia pełnymi garściami (czasami to jedynie pobożne życzenie).
Tym razem w moich rękach znalazło się kilkanaście kilogramów dorodnych, soczystych owoców sezonowych, zakupionych przez męża z myślą o zimie. Wydawałoby się, że podczas takich upałów nie przyjdzie mu to do głowy, a jednak :)
Obieraliśmy, wyrzucaliśmy pestki, smażyliśmy, gotowaliśmy, pasterowaliśmy..
Nasz bilans?
20 słoików konfitury morelowej,
20 słoików powideł śliwkowych,
10 słoików dżemu  wiśniowego,
10 słoików kompotu z renklody,
6 słoiczków jagód w syropie i 2 litry wiśniówki ;)



Mówi się, że lato sprzyja zakochaniu. Potwierdzam! Przekonałam się o tym biorąc w dłonie morele. Wcześniej omijałam je szerokim łukiem, nie znosiłam tej włochatej skórki, ale teraz byłam zmuszona do obróbki tego owocu. Zaskoczył mnie fantastyczny zapach i wyjątkowy kolor. Smażenie moreli to czysta przyjemność. W całym domu pachniało latem i na pewno przyjemnie będzie otworzyć słoik dżemu zimą.



Powidła gotowaliśmy dwa dni, ale było warto bo je uwielbiamy.




Wszystkie przetwory przygotowaliśmy tradycyjną metodą, czyli owoc plus cukier (nie za dużo, bo lubimy smak konkretnego owocu).
Przed włożeniem owoców słoiki wyparzyliśmy w piekarniku (10 min. na 100st.). Wszystkie nakrętki kupiliśmy nowe. 
Na koniec za pasteryzowaliśmy i gotowe.


Polecam! 
Róbcie przetwory w długie letnie wieczory. Jest w nich jakaś magia.
My planujemy przetworzyć jeszcze maliny, bo to nasze ulubione letnie owoce. Czekamy na okazyjną cenę i trochę wolnego czasu, bo nie ma nic przyjemniejszego od smaku dżemu, musu malinowego i dobroczynnej malinówki-oczywiście. Mając takie naturalne specyfiki w piwnicy nie straszna nam żadna grypa;)

Smacznego!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz